Dramat mieszkańców wilanowskich czworaków
05.08.2009
aktualizacja: 2009-08-04 20:07
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
50 tys. zł grzywny dla jednej z najbogatszych uczelni w Polsce. Nadzór budowlany ukarał SGGW, bo przez dwa lata nie wyprowadziła byłych pracowników z rudery, która grozi zawaleniem
ZOBACZ TAKŻE
- Niewielki dom odzyskany. Ale trzeba płacić tysiące (15-03-11, 10:00)
- Jak się pozbyć azbestu z Warszawy (19-08-09, 17:02)
- Porady dla praskich lokatorów (26-05-09, 22:00)
- Lokatorzy protestowali przeciw wysokim czynszom (27-04-09, 17:26)
- Pomoc dla lokatorów z odzyskanych kamienic (08-04-09, 08:00)
Jesteśmy 300 m od pałacu w Wilanowie, zabytku klasy zero, tłumnie odwiedzanego przez zagranicznych turystów. W okolice dawnego czworaka dla służby przy ul. Stanisława Kostki Potockiego 6b nikt się nie zapuszcza. Stoi obok zaniedbanej holenderni, gdzie w czasach króla Sobieskiego trzymano niderlandzkie krowy. - Zwierzęta często mają lepsze warunki niż ci ludzie. Aż przykro patrzeć, w jakim slumsie żyją - mówi pan Jan, który mieszka po sąsiedzku w trochę mniej zniszczonym Domu Podstarościego.
Wychodek bez drzwi
Siedem rodzin gnieździ się w klitkach, każda po 28 m kw. Do jednej z nich wchodzę z Grzegorzem i Marcinem Golińskimi. Mijamy zawieszoną na drewnianym ganku tabliczkę: "Uwaga! Budynek grozi katastrofą. Zakaz przebywania". Dalej ciasna sień, ciemna kuchnia i niewielki pokój. Śpi w nim pięć osób i małe dziecko. - Jak łóżka się rozłoży, to już nie ma jak łazić - mówi pan Marcin.
Na suficie koło okna grzyb ("Na wiosnę się odnowi, mija miesiąc, dwa i znowu to samo wyłazi"). Kiedy pada deszcz, przecieka kryty papą dach. Ciepła woda? Ogrzewanie? - A nazwoziliśmy sobie drewnianych palet, to się rąbie siekierą i pali pod kuchnią - opowiada sąsiad Golińskich.
Niedaleko palet, nad brzegiem Jeziora Wilanowskiego, które mogą podziwiać goście pałacu, góra śmieci. Od dawna nikt nie przyjeżdża po ich odbiór. I jeszcze wychodek: deska, dziura i trzy ściany, drzwi brak.
Niechciani lokatorzy
- W głowie się nie mieści, że można jeszcze mieszkać w takich warunkach. To jedna wielka ruina na przedpolu zabytkowego pałacu, niemal naprzeciwko urzędu dzielnicy i gospodarstwa SGGW, do którego należy ten teren - wylicza Andrzej Kłosowski, szef powiatowego nadzoru budowlanego w Warszawie. Właśnie nałożył 50 tys. zł grzywny na uczelnię. - Jedną z najbogatszych w Polsce - podkreśla.
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego zainwestowała w ostatnich latach ok. 750 mln zł, wyprzedając setki hektarów w Wilanowie. Przed wojną należały do rodziny Branickich, która bezskutecznie starała się o ich odzyskanie. Teren z czworakami SGGW też chciała spieniężyć. Poprzedni rektor widział tu rezydencje. Przeszkodą są lokatorzy. - Mamy im stawiać domy? To zupełnie obcy ludzie. Sprawa należy do dzielnicy - mówi "Gazecie" obecny rektor Alojzy Szymański.
Grzegorz Goliński: - Siedem lat byłem traktorzystą w gospodarstwie SGGW.
Robert Lasota, wiceburmistrz Wilanowa: - Owszem, musielibyśmy znaleźć tym ludziom mieszkania, gdyby kiedyś płacili uczelni tzw. czynsz regulowany. SGGW nie przedstawiła na to dowodów. Sprawa jest w sądzie. My mamy własną kolejkę oczekujących.
Kto tu jest bogaty?
- Ciągle jest takie przeciąganie: od SGGW do dzielnicy i z powrotem. A już za komuny słyszeliśmy, że nas stąd wysiedlą - mówi Goliński.
- Mnie bulwersuje fakt, że tak bogata uczelnia nie potrafi zapewnić swoim byłym pracownikom lokali zastępczych. Chętnie za to wyburzyłaby tę ruderę pod nową inwestycję - wytyka Andrzej Kłosowski z nadzoru budowlanego, stając po stronie władz Wilanowa. Przypomina, że wyprowadzkę zagrożonych lokatorów nakazano w sierpniu 2007 r.
Burmistrz Lasota dodaje, że po drugiej stronie ulicy uczelnia miała lokale służbowe, ale przydzielono je komuś innemu.
- A skąd w ogóle takie wiadomości, że my jesteśmy bogaci? - pyta Alojzy Szymański, który jako prorektor zajmował się sprzedażą kolejnych działek SGGW, m.in. pod apartamentowce Miasteczka Wilanów. - To są dawne czasy. Pieniądze zainwestowaliśmy w nasz kampus na Ursynowie. Nie jesteśmy od zapewniania mieszkań. Kar naliczają nam dużo, ale jeszcze nic nie zapłaciliśmy.
Wychodek bez drzwi
Siedem rodzin gnieździ się w klitkach, każda po 28 m kw. Do jednej z nich wchodzę z Grzegorzem i Marcinem Golińskimi. Mijamy zawieszoną na drewnianym ganku tabliczkę: "Uwaga! Budynek grozi katastrofą. Zakaz przebywania". Dalej ciasna sień, ciemna kuchnia i niewielki pokój. Śpi w nim pięć osób i małe dziecko. - Jak łóżka się rozłoży, to już nie ma jak łazić - mówi pan Marcin.
Na suficie koło okna grzyb ("Na wiosnę się odnowi, mija miesiąc, dwa i znowu to samo wyłazi"). Kiedy pada deszcz, przecieka kryty papą dach. Ciepła woda? Ogrzewanie? - A nazwoziliśmy sobie drewnianych palet, to się rąbie siekierą i pali pod kuchnią - opowiada sąsiad Golińskich.
Niedaleko palet, nad brzegiem Jeziora Wilanowskiego, które mogą podziwiać goście pałacu, góra śmieci. Od dawna nikt nie przyjeżdża po ich odbiór. I jeszcze wychodek: deska, dziura i trzy ściany, drzwi brak.
Niechciani lokatorzy
- W głowie się nie mieści, że można jeszcze mieszkać w takich warunkach. To jedna wielka ruina na przedpolu zabytkowego pałacu, niemal naprzeciwko urzędu dzielnicy i gospodarstwa SGGW, do którego należy ten teren - wylicza Andrzej Kłosowski, szef powiatowego nadzoru budowlanego w Warszawie. Właśnie nałożył 50 tys. zł grzywny na uczelnię. - Jedną z najbogatszych w Polsce - podkreśla.
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego zainwestowała w ostatnich latach ok. 750 mln zł, wyprzedając setki hektarów w Wilanowie. Przed wojną należały do rodziny Branickich, która bezskutecznie starała się o ich odzyskanie. Teren z czworakami SGGW też chciała spieniężyć. Poprzedni rektor widział tu rezydencje. Przeszkodą są lokatorzy. - Mamy im stawiać domy? To zupełnie obcy ludzie. Sprawa należy do dzielnicy - mówi "Gazecie" obecny rektor Alojzy Szymański.
Grzegorz Goliński: - Siedem lat byłem traktorzystą w gospodarstwie SGGW.
Robert Lasota, wiceburmistrz Wilanowa: - Owszem, musielibyśmy znaleźć tym ludziom mieszkania, gdyby kiedyś płacili uczelni tzw. czynsz regulowany. SGGW nie przedstawiła na to dowodów. Sprawa jest w sądzie. My mamy własną kolejkę oczekujących.
Kto tu jest bogaty?
- Ciągle jest takie przeciąganie: od SGGW do dzielnicy i z powrotem. A już za komuny słyszeliśmy, że nas stąd wysiedlą - mówi Goliński.
- Mnie bulwersuje fakt, że tak bogata uczelnia nie potrafi zapewnić swoim byłym pracownikom lokali zastępczych. Chętnie za to wyburzyłaby tę ruderę pod nową inwestycję - wytyka Andrzej Kłosowski z nadzoru budowlanego, stając po stronie władz Wilanowa. Przypomina, że wyprowadzkę zagrożonych lokatorów nakazano w sierpniu 2007 r.
Burmistrz Lasota dodaje, że po drugiej stronie ulicy uczelnia miała lokale służbowe, ale przydzielono je komuś innemu.
- A skąd w ogóle takie wiadomości, że my jesteśmy bogaci? - pyta Alojzy Szymański, który jako prorektor zajmował się sprzedażą kolejnych działek SGGW, m.in. pod apartamentowce Miasteczka Wilanów. - To są dawne czasy. Pieniądze zainwestowaliśmy w nasz kampus na Ursynowie. Nie jesteśmy od zapewniania mieszkań. Kar naliczają nam dużo, ale jeszcze nic nie zapłaciliśmy.
Przeczytaj także: Ratusz obiecuje pomóc ubogim lokatorom
-
Dramat mieszkańców wilanowskich czworaków
warzaw_bike_killerz
05.08.09, 11:29
A gdzie kurator sadowy, kto dopuscil do mieszkania dziecka w budynkuzagrozonym katastrofa budowlana? Tutaj latwiej sie egzekwuje prawo : »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


