Kulminacja street artu nad Wisłą
10.08.2009
aktualizacja: 2009-08-10 09:06
Sobotni finał festiwalu Street Art Doping można śmiało nazwać modelową letnią imprezą warszawską.
ZOBACZ TAKŻE
- Gadająca piramida stanęła na pl. Konstytucji (22-08-09, 07:00)
- Za darmo wynajmij działkę nad Wisłą (20-08-09, 15:57)
- Zagipsowany finał Street Art Doping? (04-08-09, 16:52)
- Za i przeciw festiwalowi street artu (24-07-09, 17:26)
- Street Art - otwarcie, czy w ukryciu? (13-07-09, 14:34)
- Po inauguracji festiwalu Street Art Doping (27-06-09, 00:39)
SERWISY
Było wszystko, co trzeba: doskonała pogoda, odpoczynek na leżakach nad wodą, kiermasz autorskich ubrań, zimne napoje, kiełbaski z rusztu, sztuka tworzona na żywo przez artystów i koncerty do późnego wieczora. Była publiczność, która specjalnie przyszła na imprezę pod most Śląsko-Dąbrowski, byli też przypadkowi widzowie, którzy wybrali się na spacer albo przejażdżkę rowerową wzdłuż rzeki i zatrzymali się tu na dłużej, żeby zakosztować sztuki. - Jest jak za starych dobrych czasów, w latach 90., kiedy były uliczne jamy i dobry hip-hop. Doskonała zabawa - krzyczał wokalista Jarecki ze sceny zbudowanej na barce. Na Wiśle grały też inne hiphopowe zespoły, m.in. Mama Selita i Molesta, a publiczność rozsiadła się na betonowych schodkach bulwaru.
Przez cały dzień swoje murale malowali m.in. Swanski i M-City oraz goście z Wielkiej Brytanii - London Police i Will Barras. Niestety, nie wprost na murze, bo tego w ostatniej chwili zabronił wojewódzki konserwator zabytków, ale na przymocowanych do niego gipsowych płytach. Jednak nie było zgrzytu, bo organizatorzy zrobili to z dużym wyczuciem, tak że płyty były niemal niewidoczne.
Street Art Doping to pierwszy tak duży festiwal sztuki ulicznej w Warszawie. Zorganizowali go twórcy przewodnika "Citydoping" zachęceni przez ZDM, który wskazał ściany do legalnego malowania, oraz biuro promocji miasta, które zrozumiało, że street art może być świetną wizytówką stolicy i wabikiem dla turystów. Przez kilka letnich weekendów artyści malowali m.in. podpory mostu Łazienkowskiego na rondzie Sedlaczka, mural chopinowski pod Pałacem Kultury i hasło "Wolny Tybet" na skrzyżowaniu Kasprzaka i Prymasa Tysiąclecia.
Przy okazji festiwalu rozgorzała również na naszych łamach dyskusja o tym, czy sztuka uliczna powinna zmierzać w kierunku dużych festiwali organizowanych z inicjatywy miasta czy raczej spontanicznych akcji tworzonych wspólnie z lokalnymi społecznościami.
Robert Przepiórski, organizator festiwalu Street Art Doping, podsumowuje: - Myślę, że festiwal się udał, nowy blask zyskało kilka zaniedbanych dotąd ścian. Dużo się nauczyliśmy i mam nadzieję, że tę wiedzę wykorzystamy w przyszłym roku, tworząc jeszcze lepszą imprezę.
Przeczytaj także: Więcej graffiti, ale tylko ładnego
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







