Burmistrz obiecuje mieszkanie emerytom z Mokotowa
12.08.2009
aktualizacja: 2009-08-11 19:53
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Mieszkańcy z ul. Tatrzańskiej 2 nadal walczą, by puste mieszkania w ich budynku dzielnica przydzieliła parze nauczycieli emerytów. Ale urzędnicy szukają dla staruszków innego lokalu
ZOBACZ TAKŻE
- Mają eksmitować lokatorów, nie mają dokąd (06-05-10, 10:00)
- Rodzina w ostatniej chwili uniknęła eksmisji na bruk (28-10-09, 11:00)
- Co dziesiąte mieszkanie komunalne wynajęte na lewo (23-10-09, 10:00)
- Zablokowali mieszkanie - "Komornik nie wejdzie" (07-10-09, 09:00)
- Jak się pozbyć azbestu z Warszawy (19-08-09, 17:02)
- Porady dla praskich lokatorów (26-05-09, 22:00)
- Ratusz obiecuje pomoc ubogim lokatorom (14-05-09, 20:36)
- Białołęka: sąsiedzi walczą ze żłobkiem (17-04-09, 11:00)
- Sieciowi sąsiedzi z nowych blokowisk (10-03-08, 21:25)
- Wirtualni sąsiedzi z nowych osiedli (06-03-08, 20:40)
SERWISY
O parze osiemdziesięciokilkulatków, którzy prawdopodobnie do końca roku będą musieli opuścić mieszkanie, pisaliśmy już dwa razy. Pan Zygmunt, były nauczyciel matematyki i dyrektor szkoły przy Niegocińskiej (Mokotów), dostał je przed 40 laty jako mieszkanie służbowe w zamian za zrzeczenie się innego. Teraz na miejscu ich domu ma być zbudowany basen.
- Powiedzieli, że będę mógł mieszkać tu do śmierci, a teraz krzyczą: wynoś się pan stąd! Dlaczego nie ostrzegli nas wcześniej - żali się starszy człowiek.
Kiedy wyglądało na to, że wraz z żoną będzie musiał wyprowadzić się donikąd, pomoc zaoferowali członkowie wspólnoty z ul. Tatrzańskiej 2. Zaproponowali, by Powałowscy zajęli należące do miasta mieszkanie w ich budynku. Na to jednak nie zgadzają się urzędnicy z Mokotowa, bo jak mówią lokal ma nieuregulowany stan prawny.
- Ponoć na dziko mieszka tu siostra poprzedniego lokatora. Ale przecież my wiemy, że nikogo tam już nie ma i nikt nie jest zameldowany. Mieszkanie jest zamknięte na cztery spusty i niszczeje. Wystarczyłoby, gdyby urzędnicy wymienili zamki. Ale pewnie nie chcą tego zrobić, bo to piękne mieszkanie - krzyczy Halina Krysiak, przedstawicielka mieszkańców.
W poniedziałek w mokotowskim urzędzie odbyło się kolejne spotkanie w sprawie lokalu dla Powałowskich. - Z mieszkaniem na Tatrzańskiej nie jest tak łatwo - mówi wiceburmistrz Mokotowa Grzegorz Okoński. - Tamta kobieta mimo wezwań nie oddała kluczy. Może wniesiemy do sądu o eksmisję, tylko że to procedura czasochłonna. Każde mieszkanie jest dla nas na wagę złota, więc na pewno doprowadzimy do jego opróżnienia, czy to dla Powałowskich, czy dla kogoś innego z 600. oczekujących - mówi Okoński.
Sposobem załatwiania sprawy Powałowskich irytuje się ich wnuczka Magdalena Biejat. - Dziadkowie nie dostali oficjalnego pisma, że mają się wyprowadzić. Od marca przychodzą do nich urzędnicy i mówią, że taka konieczność zajdzie, ale nie mówią kiedy. Urzędnicy z Mokotowa chcieli też nakłonić ich do podpisania u notariusza zgody na dobrowolną eksmisję, na szczęście notariusz się nie zgodził.
Rodzina poinformowała o wszystkim rzecznika praw obywatelskich, który wysłał już pismo do mokotowskiego ratusza.
Okoński tłumaczy, że co prawda pism informujących o konieczności wyprowadzki nie było, ale w aktach są notatki ze spotkań z nim, więc Powałowscy są świadomi tego, co się dzieje. Urząd proponował im mieszkania zastępcze, ale nie spełniały one ich oczekiwań. - Prawdopodobnie za dwa tygodnie przedstawimy Powałowskim parterowy lokal przy Iwickiej (45 m kw.), w którym przeprowadzimy kapitalny remont. Myślę, że to będzie bardzo korzystna propozycja - mówi Okoński.
- Powiedzieli, że będę mógł mieszkać tu do śmierci, a teraz krzyczą: wynoś się pan stąd! Dlaczego nie ostrzegli nas wcześniej - żali się starszy człowiek.
Kiedy wyglądało na to, że wraz z żoną będzie musiał wyprowadzić się donikąd, pomoc zaoferowali członkowie wspólnoty z ul. Tatrzańskiej 2. Zaproponowali, by Powałowscy zajęli należące do miasta mieszkanie w ich budynku. Na to jednak nie zgadzają się urzędnicy z Mokotowa, bo jak mówią lokal ma nieuregulowany stan prawny.
- Ponoć na dziko mieszka tu siostra poprzedniego lokatora. Ale przecież my wiemy, że nikogo tam już nie ma i nikt nie jest zameldowany. Mieszkanie jest zamknięte na cztery spusty i niszczeje. Wystarczyłoby, gdyby urzędnicy wymienili zamki. Ale pewnie nie chcą tego zrobić, bo to piękne mieszkanie - krzyczy Halina Krysiak, przedstawicielka mieszkańców.
W poniedziałek w mokotowskim urzędzie odbyło się kolejne spotkanie w sprawie lokalu dla Powałowskich. - Z mieszkaniem na Tatrzańskiej nie jest tak łatwo - mówi wiceburmistrz Mokotowa Grzegorz Okoński. - Tamta kobieta mimo wezwań nie oddała kluczy. Może wniesiemy do sądu o eksmisję, tylko że to procedura czasochłonna. Każde mieszkanie jest dla nas na wagę złota, więc na pewno doprowadzimy do jego opróżnienia, czy to dla Powałowskich, czy dla kogoś innego z 600. oczekujących - mówi Okoński.
Sposobem załatwiania sprawy Powałowskich irytuje się ich wnuczka Magdalena Biejat. - Dziadkowie nie dostali oficjalnego pisma, że mają się wyprowadzić. Od marca przychodzą do nich urzędnicy i mówią, że taka konieczność zajdzie, ale nie mówią kiedy. Urzędnicy z Mokotowa chcieli też nakłonić ich do podpisania u notariusza zgody na dobrowolną eksmisję, na szczęście notariusz się nie zgodził.
Rodzina poinformowała o wszystkim rzecznika praw obywatelskich, który wysłał już pismo do mokotowskiego ratusza.
Okoński tłumaczy, że co prawda pism informujących o konieczności wyprowadzki nie było, ale w aktach są notatki ze spotkań z nim, więc Powałowscy są świadomi tego, co się dzieje. Urząd proponował im mieszkania zastępcze, ale nie spełniały one ich oczekiwań. - Prawdopodobnie za dwa tygodnie przedstawimy Powałowskim parterowy lokal przy Iwickiej (45 m kw.), w którym przeprowadzimy kapitalny remont. Myślę, że to będzie bardzo korzystna propozycja - mówi Okoński.
Przeczytaj także: Hałas? Książki też mogą przeszkadzać sąsiadom
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nocna jazda przez miasto. W przebraniu Dody i Supermana
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Bazar przy Stadionie Narodowym zostaje na Euro
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Zabójca niemieckich turystów wystrzelił 5 kul
- Ratusz ujawnił umowy. Przestraszyli się dopiero grzywny
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


