Dworzec Centralny jest marny. Wymienić!
15.08.2009
aktualizacja: 2009-09-09 13:09
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Forma najważniejszego dworca PKP w Warszawie jest bez sensu. To wyrwa w miejskiej szczęce. Żaden prywatny deweloper niczego solidnego nie zbuduje w miejscu Centralnego, bo "działkę w powietrzu" nad torami można wydzierżawić tylko 30 lat. Trzeba zmienić przepisy - przekonuje Grzegorz Buczek, architekt. Wiele lat pełnił funkcje w warszawskim samorządzie, był doradcą firmy Tishman z USA, która próbowała przebudować tereny wokół Dworca Głównego w Krakowie
Dariusz Bartoszewicz: Proszę sobie wyobrazić, że jest pan udzielnym księciem PKP. I musi pan podjąć decyzję: zburzyć Dworzec Centralny czy zostawić?
Grzegorz Buczek: Nie widzę powodów, by utrzymać ten obiekt, nawet zmodernizowany.
Cały na zwałkę? Dlaczego?
- Taka forma dworca nie wykorzystuje optymalnie kapitalnej lokalizacji i sytuacji przestrzennej. Przecież tory znajdują się pod ziemią. Tam można ulokować większość potrzebnych funkcji związanych z obsługą pasażerską. Obok są wysokie budynki: Marriott, LOT, Intraco II, dalej Złote Tarasy. Obecna forma dworca to wyrwa w miejskiej szczęce.
Dariusz Bartoszewicz: - Czy najważniejszego dworca w Polsce nie powinno się budować z pieniędzy publicznych?
Grzegorz Buczek - Nie. To właśnie PKP tak argumentuje. Kolej proszą: dajcie nam pieniądze, bo my wiemy, jak je najlepiej wydać. To nieprawda. Wszystko, co jest w gestii PKP, znajduje się w dramatycznym stanie albo szybko ulega dewastacji. Jeśli ktoś tak zarządzał majątkiem publicznym, doprowadził go do ruiny, nie może żądać więcej pieniędzy. Partnerstwo z prywatnym deweloperem i współinwestorem dałoby gwarancję optymalnego wykorzystania środków. Przepływ pieniędzy w spółkach publiczno-prywatnych też jest znacznie lepiej kontrolowany, co się okazało np. w czasie realizacji kompleksu Atrium Biznes Centrum w al. Jana Pawła II. Wiem, bo byłem koordynatorem ds. inwestycji i planowania przestrzennego w urzędzie Woli w latach 1991-95. Tym projektem nie interesował się prokurator, a powstała nowa pierzeja ulicy ponadkilometrowej długości. Miasto sprzedało swoje udziały i dobrze na nich zarobiło.
Naprawdę pan wierzy, że prywatny inwestor zbuduje nam dobry dworzec?
- Spójrzmy na dworce francuskie, angielskie, belgijskie, holenderskie, niemieckie. To nie są inwestycje czysto budżetowe, tylko efekt synergii, działania podmiotów prywatnych i publicznych. Jeśli ktoś zaprzecza możliwości współpracy z kolejami to nie widzi tego, co się dzieje w Europie.
Jesteśmy w Polsce. PKP to nie zachodnie dworce i koleje.
- Nasza kolej jest skansenem. Odchodzi od publicznych funkcji. Nie zapomnę, jak amerykańska firma Tishman Speyer Properties chciała budować Nowe Miasto w Krakowie przy dworcu (wycofała się, powstał projekt kadłubkowy Galeria Krakowska niemieckiej firmy ECE). Wtedy doradzałem tej firmie. Szef Tishmana chciał użyć argumentu, że kolej powinna być zainteresowana budową Nowego Miasta, bo będzie miała więcej pasażerów. Odwiodłem go od tego, bo wiedziałem, że dla PKP więcej pasażerów - zwłaszcza w połączeniach lokalnych - to strata, nie zysk.
Teraz obserwujemy skandal związany z Muzeum Kolejnictwa w Warszawie. PKP nie chcą go współfinansować. Wstydzą się przeszłości? A powinni się wstydzić teraźniejszości.
Supersamu szkoda, Centralnego nie
Grupa młodych architektów jak Grzegorz Piątek czy Jakub Szczęsny uważa, że hala Centralnego ma wartość i warto ją zachować.
- Nie rozumiem myślenia w kategoriach dobra kultury współczesnej w tym konkretnym przypadku. Przystanki linii średnicowej Ochota, Śródmieście czy Powiśle projektu Arseniusza Romanowicza (jego autorstwa jest także Dworzec Centralny) znajdują się na tej liście, ale to były obiekty nowatorskie. Są świadectwem innowacyjności z lat 50. i 60. (konstrukcje łupinowe o kształtach paraboloid i konoid). A Centralny był inwestycją przygotowywaną długo i projekt się zestarzał, zanim został zrealizowany. Nie ma w nim nic ciekawego, stanowi przykład tradycyjnej formuły kształtowania przestrzeni o wielkich gabarytach - słupy, a na nich płaska kratownica. Tzw. płaski ustrój konstrukcyjny został jedynie ubrany w nowoczesną jak na tamte lata sukienkę. To prawdziwy paradoks, że wcześniej zbudowany Supersam o naprawdę nowoczesnej konstrukcji został zburzony, a o "zacofanym" w stosunku do niego o jakieś 20 lat Dworcu Centralnym zaczyna się mówić jak o obiekcie wartym ochrony.
A wartość sentymentalna?
- Tylko taką potrafię jakoś zrozumieć. Dworzec Centralny wpisał się w krajobraz Warszawy. Stanowił część większego założenia Ściany Zachodniej. Utrzymywanie go w obecnym kształcie nie ma jednak sensu ekonomicznego i funkcjonalno-przestrzennego.
Może młodzi architekci obawiają się, że dworzec zapadnie się pod ziemię, a na jego miejscu powstanie kolejny drapacz chmur czy Złote Tarasy-bis?
- Młodzi chcą petryfikacji stanu istniejącego, bo widzą, ile złego się dzieje w mieście. W obecnej sytuacji prawnej PKP może dostać decyzję o warunkach zabudowy np. na dwa wieżowce takie jak Marriott.
Trzeba jednak pamiętać, że Dworzec Centralny to nie stara parowozownia na Pradze. Nie można go zburzyć i powiedzieć: "Mamy atrakcyjną działkę na sprzedaż". Do tej pory kolej była złym partnerem dla władz miasta i deweloperów, którzy chcą prowadzić złożone projekty urbanistyczne. Bo tereny wokół dworców są najatrakcyjniejsze, ale też najtrudniejsze do zagospodarowania.
Grzegorz Buczek: Nie widzę powodów, by utrzymać ten obiekt, nawet zmodernizowany.
Cały na zwałkę? Dlaczego?
- Taka forma dworca nie wykorzystuje optymalnie kapitalnej lokalizacji i sytuacji przestrzennej. Przecież tory znajdują się pod ziemią. Tam można ulokować większość potrzebnych funkcji związanych z obsługą pasażerską. Obok są wysokie budynki: Marriott, LOT, Intraco II, dalej Złote Tarasy. Obecna forma dworca to wyrwa w miejskiej szczęce.
Dariusz Bartoszewicz: - Czy najważniejszego dworca w Polsce nie powinno się budować z pieniędzy publicznych?
Grzegorz Buczek - Nie. To właśnie PKP tak argumentuje. Kolej proszą: dajcie nam pieniądze, bo my wiemy, jak je najlepiej wydać. To nieprawda. Wszystko, co jest w gestii PKP, znajduje się w dramatycznym stanie albo szybko ulega dewastacji. Jeśli ktoś tak zarządzał majątkiem publicznym, doprowadził go do ruiny, nie może żądać więcej pieniędzy. Partnerstwo z prywatnym deweloperem i współinwestorem dałoby gwarancję optymalnego wykorzystania środków. Przepływ pieniędzy w spółkach publiczno-prywatnych też jest znacznie lepiej kontrolowany, co się okazało np. w czasie realizacji kompleksu Atrium Biznes Centrum w al. Jana Pawła II. Wiem, bo byłem koordynatorem ds. inwestycji i planowania przestrzennego w urzędzie Woli w latach 1991-95. Tym projektem nie interesował się prokurator, a powstała nowa pierzeja ulicy ponadkilometrowej długości. Miasto sprzedało swoje udziały i dobrze na nich zarobiło.
Naprawdę pan wierzy, że prywatny inwestor zbuduje nam dobry dworzec?
- Spójrzmy na dworce francuskie, angielskie, belgijskie, holenderskie, niemieckie. To nie są inwestycje czysto budżetowe, tylko efekt synergii, działania podmiotów prywatnych i publicznych. Jeśli ktoś zaprzecza możliwości współpracy z kolejami to nie widzi tego, co się dzieje w Europie.
Jesteśmy w Polsce. PKP to nie zachodnie dworce i koleje.
- Nasza kolej jest skansenem. Odchodzi od publicznych funkcji. Nie zapomnę, jak amerykańska firma Tishman Speyer Properties chciała budować Nowe Miasto w Krakowie przy dworcu (wycofała się, powstał projekt kadłubkowy Galeria Krakowska niemieckiej firmy ECE). Wtedy doradzałem tej firmie. Szef Tishmana chciał użyć argumentu, że kolej powinna być zainteresowana budową Nowego Miasta, bo będzie miała więcej pasażerów. Odwiodłem go od tego, bo wiedziałem, że dla PKP więcej pasażerów - zwłaszcza w połączeniach lokalnych - to strata, nie zysk.
Teraz obserwujemy skandal związany z Muzeum Kolejnictwa w Warszawie. PKP nie chcą go współfinansować. Wstydzą się przeszłości? A powinni się wstydzić teraźniejszości.
Supersamu szkoda, Centralnego nie
Grupa młodych architektów jak Grzegorz Piątek czy Jakub Szczęsny uważa, że hala Centralnego ma wartość i warto ją zachować.
- Nie rozumiem myślenia w kategoriach dobra kultury współczesnej w tym konkretnym przypadku. Przystanki linii średnicowej Ochota, Śródmieście czy Powiśle projektu Arseniusza Romanowicza (jego autorstwa jest także Dworzec Centralny) znajdują się na tej liście, ale to były obiekty nowatorskie. Są świadectwem innowacyjności z lat 50. i 60. (konstrukcje łupinowe o kształtach paraboloid i konoid). A Centralny był inwestycją przygotowywaną długo i projekt się zestarzał, zanim został zrealizowany. Nie ma w nim nic ciekawego, stanowi przykład tradycyjnej formuły kształtowania przestrzeni o wielkich gabarytach - słupy, a na nich płaska kratownica. Tzw. płaski ustrój konstrukcyjny został jedynie ubrany w nowoczesną jak na tamte lata sukienkę. To prawdziwy paradoks, że wcześniej zbudowany Supersam o naprawdę nowoczesnej konstrukcji został zburzony, a o "zacofanym" w stosunku do niego o jakieś 20 lat Dworcu Centralnym zaczyna się mówić jak o obiekcie wartym ochrony.
A wartość sentymentalna?
- Tylko taką potrafię jakoś zrozumieć. Dworzec Centralny wpisał się w krajobraz Warszawy. Stanowił część większego założenia Ściany Zachodniej. Utrzymywanie go w obecnym kształcie nie ma jednak sensu ekonomicznego i funkcjonalno-przestrzennego.
Może młodzi architekci obawiają się, że dworzec zapadnie się pod ziemię, a na jego miejscu powstanie kolejny drapacz chmur czy Złote Tarasy-bis?
- Młodzi chcą petryfikacji stanu istniejącego, bo widzą, ile złego się dzieje w mieście. W obecnej sytuacji prawnej PKP może dostać decyzję o warunkach zabudowy np. na dwa wieżowce takie jak Marriott.
Trzeba jednak pamiętać, że Dworzec Centralny to nie stara parowozownia na Pradze. Nie można go zburzyć i powiedzieć: "Mamy atrakcyjną działkę na sprzedaż". Do tej pory kolej była złym partnerem dla władz miasta i deweloperów, którzy chcą prowadzić złożone projekty urbanistyczne. Bo tereny wokół dworców są najatrakcyjniejsze, ale też najtrudniejsze do zagospodarowania.
1
2
następne »
-
Re: Dworzec Centralny jest marny. Wymienić!
achodorowski
15.08.09, 13:18
iq58 15.08.09, 06:34 Odpowiedz cytując OdpowiedzJednym słowem trzeba zburzyć PKP, relkikt PRL.>>Co ty człowieku mówisz, jaki relikt z PRLu, to, że został wybudowany w »
-
złote proszę państwa to są penisy
carpaccio4
16.08.09, 14:57
dziewiętnastoletnich chłopców. chyba że uważacie inaczej »
-
Wymienić zarząd pkp i pseudo-architektów!!!!
bezebubol
17.08.09, 14:40
czytając ten wywiad odniosłem mocne wrażenie że ten architekt/cóż,tak należygo tytułować.../robi wszystko by centralny zburzyć a na jego miejscu postawićjakąś prowizorke w piwnicach a nad »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


