Patriotyczne obchody blokują wielką imprezę

Grzegorz Miecznikowski
04.09.2009 aktualizacja: 2010-08-10 15:01
A A A Drukuj
2007 r. Maratończycy na ul. Miodowej, właśnie przebiegają skrzyżowanie z Długą, przy której stoi katedra polowa. W tym roku tędy nie pobiegną Fot. Arkadiusz Ćcichocki / AG
Czy na trzy tygodnie przed startem maratonu warszawskiego trzeba będzie zmieniać jego trasę. Tego chcą miejscy urzędnicy, choć informację o jej przebiegu otrzymali prawie rok temu.

Przeczytaj także oficjalny blog 31. Maratonu Warszawskiego



Tegoroczny maraton jego organizatorzy zaczęli przygotowywać, kiedy tylko skończył się zeszłoroczny. 31 października 2008 r. wysłali pismo informujące o terminie 31. Maratonu Warszawskiego i o jego trasie. Trafiło do 28 instytucji w tym do Zarządu Terenów Publicznych, Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego, ZDM-u, ZTM-u, dzielnic, inżyniera ruchu, policji, straży miejskiej i pożarnej, pogotowia, a nawet do BOR-u.

Żadna z nich nie miała nic przeciw imprezie.

Cztery dni temu do fundacji Maraton Warszawski zadzwonił urzędnik z Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Zaprosił na spotkanie z przedstawicielami instytucji, które prawie rok temu zostały powiadomione o trasie maratonu.

Tam organizatorzy imprezy dowiedzieli się, że w tym samym dniu co maraton w Warszawie odbędą się obchody 70. rocznicy powstania Państwa Podziemnego. Zaczną się o godz. 12 mszą w kościele przy ul. Długiej. Będzie tam wiele VIP-ów, harcerzy i kombatantów. Trzeba zapewnić im dojazd.

Tymczasem właśnie wtedy ul. Miodową mieliby biec maratończycy. To zablokowałoby dojazd do Długiej.

- Zaproponowano nam zmianę trasy lub terminu - opowiada Marek Tronina, szef fundacji Maraton Warszawski. Do maratonu zostały trzy tygodnie. Udział zgłosiło już ponad 3 tys. zawodników z kilkunastu krajów.

Tronina opowiada, jak skomplikowaną sprawą jest przygotowanie trasy. - Wynajęta przez nas firma przez trzy miesiące pracowała nad organizacją ruchu na trasie. Zapłaciliśmy za to 30 tys. zł - mówi Tronina. - Teraz kiedy wszystko jest gotowe, zamiast czynić ostatnie przygotowania do Maratonu mamy zmieniać trasę - dodaje.

Biuro Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego zgodziłoby się na dotychczasową trasę, ale pod warunkiem że start zostałby przeniesiony na 15. - To oznaczałoby paraliż ulic, ludzie będą wracać z weekendów - przypomina Tronina. - Poza tym nasi zawodnicy mają częściowo zarezerwowane loty czy kupione bilety na pociągi. Maraton to wydarzenie międzynarodowe.

Dlaczego impreza biegowa zaczęła przeszkadzać urzędnikom dopiero teraz?

- Chcemy uniknąć sytuacji kolizyjnej. Dwie imprezy w tym samym czasie mogą zaowocować paraliżem miasta albo tym, że ważne osoby nie dojadą na uroczystości. Będzie chaos - tłumaczy Ewa Gawor, dyrektor Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego.

Na pytanie, kiedy dostała informację o patriotycznych obchodach, odpowiada, że dopiero tydzień temu.

- Od razu zwołaliśmy spotkanie, żeby zapobiec tej kolizji terminów. Często zdarza się, że takie informacje wpływają do nas w ostatniej chwili - dodaje Gawor.

- Ale informacja o maratonie wpłynęła już dawno temu - zauważam.

- Imprezy patriotyczne mają pierwszeństwo, bo są ważne dla wszystkich Polaków - odpowiada szefowa biura.

Jej zdaniem ktoś o obchodach zapomniał i w ostatniej chwili wysłało do niej tę informację, ale nie chce wskazywać, kto to mógł być.

Nagłe zamieszanie z maratonem dziwi Wiesława Wilczyńskiego, szefa biura sportu i rekreacji w ratuszu. - Nie wiem nic o tej sprawie. Ale obiecuję, że pomogę organizatorom w miarę możliwości i bez szkody będzie nowa trasa - mówi.

Ostateczną decyzję w sprawie zatwierdzenia trasy ma jednak wydać Janusz Galas, miejski inżynier ruchu. Wczoraj nie udało się nam się z nim skontaktować.

W biurze organizatorów trwa opracowywanie nowej końcówki trasy (zmienione muszą zostać ostatnie dwa kilometry), która nie zablokuje ul. Długiej. Pomysłów jest kilka, jednak jeden z najrozsądniejszych według organizatorów prowadziłby na Starówkę, zamiast przez Miodową, ul. Freta i Rynek Nowego Miasta. Organizatorzy muszą mieć też na uwadze długość trasy - musi mieć ona dokładnie 42 km 195 m. - Jakoś sobie z tym poradzimy, gdzieś dodamy, gdzieś odejmiemy - uspokaja Tronina.

Szacuje, że w biegu weźmie udział ok. 4 tys. osób. Trasa została już atestowana, co znaczy, że wynik z Maratonu Warszawskiego będzie uznawany na całym świecie.

- Mam pretensję, że nagle komuś się przypomniało, że jest rocznica, a przecież informację o trasie maratonu wysłaliśmy w zeszłym roku. To niewyobrażalne, żebym na trzy tygodnie przed maratonem nie znał jego przebiegu - denerwuje się Tronina.

Przeczytaj także: Ostatni taki bieg przed Maratonem



Podziel się

  • Re: Patriotyczne obchody blokują imprezę sportową robert_wwa 04.09.09, 10:28

    To jakaś głupota. Państwo nie może funkcjonować na tej zasadzie że obojętnie kiedy zgłoszę cokolwiek to i tak może się okazać że trzeba od nowa planować, bo ktoś zapomniał. A urzędnik uznał »

  • To jest takie typowe... radzio_z 08.09.09, 08:42

    ... takie typowo polskie urzędactwo. Nie pierwszy jest to przykład na fakt że w polsce urzednik może wszystko i nie ponosi najmniejszej odpowiedzialności za swoje działania.Wiem co mówie, bo»

  • Nazwą maraton imieniem JP II, i będzie git. aegis_of_heart 11.09.09, 17:25

    Maratonu imienia JP II nikt nie ruszy.To taki kurna kraj i miasto.»