Rusza Koło Gospodyń Miejskich
25.09.2009
aktualizacja: 2009-09-25 15:38
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Supermama musi chodzić na siłownię i feng shui, jej dziecko musi nauczyć się niemieckiego i gry na skrzypcach w wieku trzech lat, dom musi lśnić, a ona mieć jeszcze czas na tantryczny seks z partnerem - mówi Sylwia Chutnik.
ZOBACZ TAKŻE
- "Warszawa kobiet" - nowa książka Sylwii Chutnik (15-03-11, 22:00)
- Mamy z Bemowa założyły klub: mają lokal, ale pusty (12-06-10, 12:00)
- Mamo, wróć do pracy - mąż pomoże (16-03-10, 10:00)
- Warszawski ratusz na wojnie z kobietami (16-03-10, 10:00)
- Sylwia Chutnik dostała Społecznego Nobla (26-01-10, 15:06)
- Baby blues, czyli rozterki młodej matki (18-09-09, 12:17)
- Umilacz - konkurs otwarty dzielnicy Śródmieście (15-09-09, 23:00)
- Niepełnosprawni na wózkach do urny wyborczej (26-05-09, 09:00)
- Jak się mają stołeczne mamy (26-05-09, 08:00)
- Ludzie z wózkami to siła (07-04-09, 16:21)
- Jak radzić sobie z poczuciem winy (12-03-09, 15:56)
- Frustracja młodej mamy (10-02-09, 15:01)
- Dobra mama to Ty! (10-04-06, 15:00)
SERWISY
Magdalena Dubrowska: Fundacja MaMa zakłada Koło Gospodyń Miejskich. Co to ma być?
Sylwia Chutnik: Nie będą to warsztaty, szkolenia, grupa wsparcia, ani tai-chi, tylko badanie, które chcemy przeprowadzić wspólnie z warszawiankami. Mówi się, że gospodynie "siedzą w domu". Chcemy zbadać, co to tak naprawdę znaczy i ile czynności musisz wykonać, żeby siedzieć w domu. W pierwszej fazie projektu, która już trwa pod hasłem "Lista czynności domowych", prosimy kobiety, aby przysyłały nam (na adres: sylwia@fundacjamama.pl) jak najbardziej szczegółową listę rzeczy, które muszą zrobić w swoim gospodarstwie. Potem startuje Koło Gospodyń Miejskich, czyli cykl dziesięciu spotkań (od 21 października), na których będziemy te listy omawiały i wyciągały wnioski. Dwie godziny, raz w tygodniu. Można przyjść z dzieckiem.
Z czego składa się typowa lista czynności domowych?
- Przede wszystkim się nie kończy. Odkryłyśmy, że typowe czynności: pranie, odkurzanie, to hasła, które pociągają za sobą kolejne podczynności. Np. żeby zrobić pranie, musisz posegregować brudne ubrania, włożyć do pralki, wsypać proszek, wlać płyn zmiękczający, a wcześniej pamiętać, żeby to wszystko kupić. Potem nastawić pralkę, wyjąć pranie, powiesić, a na koniec wyprasować wszystko i włożyć do szafy. Nagle z jednej czynności robi się dziesięć, mimo że masz pralkę. Faceci mówią często: masz pralkę, odkurzacz, o co ci chodzi? Tak jakby pralka wszystko robiła za kobiety. Liczba czynności zmienia się w jakąś niepoliczalną masę, nad którą wolimy się nawet nie zastanawiać.
Można się zdołować.
- Tak, ale nie chodzi o to, żeby powstała lista nieustającej frustracji, "o Jezus Maria to ja tyle robię?". Chcemy raczej uzmysłowić, jak bardzo praca domowa jest deprecjonowana i jak silna jest stygmatyzacja "kury domowej". Oczywiście, jeśli kobieta zrobi coming out, że jest dumna z bycia kurą, to okej. Ale żeby już nikt nigdy nie odważył się powiedzieć, że kobiety "siedzą w domu". I że nie robią nic dla społeczeństwa. Bo pracując na rzecz swojej rodziny, dzieci, tak naprawdę pracujemy na rzecz społeczeństwa, narodu naszego (śmiech). Bo dbamy, żeby nasze dzieci były zdrowe, ubrane i miały obcięte 20 paznokci. Chcemy zdjąć z pracy domowej ciężar tego, że jest beznadziejna.
Ale ona jest beznadziejna.
- Tak, bo robisz cały dzień porządek, a po chwili znowu jest bałagan. Ale jest potrzebna. Nie ma innej opcji: ktoś musi umyć kibel w waszym domu. Najczęściej spada to na kobietę. Dlatego z drugiej strony postaramy się w KGM wypracować metody, jak nie kłócić się z partnerem o to, kto ma odkurzyć. Czy jest jakiś sposób, żeby rzeczywiście równo dzielić obowiązki. Bo w tej chwili o partnerskim związku mówimy wtedy, kiedy nasz partner wyrzuci śmieci po tym, jak mu o tym pięć razy przypomnimy. Wtedy wszyscy biją brawo. To jakiś koszmar. Również dla tych facetów, których traktuje się po prostu jak dzieci specjalnej troski.
A dlaczego tak jest?
- To bierze się z zetpetów, zajęć praktyczno-technicznych. Oni wiedzą, jak zrobić karmnik, ale nie wiedzą, jak działa pralka. I często jest tak, że matka, która robi wszystko za swojego syna, przerzuca go potem kobiecie, która robi to samo jako żona. Ale kobiety nie mają dodatkowego chromosomu, który jest odpowiedzialny za sprzątanie. I nie jest tak, że mężczyzna nie może zrobić prania, bo mu na to nie pozwala biologia. Może. Koniec kropka.
Czym Gospodyni Miejska różni się od Wiejskiej?
- Ma większy dostęp do atrakcji, miejsc przyjaznych dzieciom i nawet jeśli komunikacja miejska pozostawia w Warszawie wiele do życzenia, to i tak jest lepsza niż PKS. Mamy miejskie mają inne problemy. Jak fajnie spędzić czas z dzieckiem, prowadzić dom i nie dać się wciągnąć w ten miejski wir, przyspieszone życie, które się prowadzi w Warszawie. Tym też będziemy się zajmować. Na początku wylejemy pewnie swoje żale, ale chcemy, by te spotkania zakończyły się wspólnie wypracowanym stanowiskiem: czego chcemy, na czym nam najbardziej zależy, co powinno się zmienić: w polskiej konstytucji, w zachowaniu mojego partnera, dzieci czy mnie samej. Czy powinnyśmy walczyć o zmianę prawa czy świadomości. A na koniec będziemy haftować makatki (śmiech).
Jak można zmienić prawo?
- Najpierw należy postawić pytanie, ile tak naprawdę kosztuje praca kobiet. Istnieją badania, które pozwalają wycenić każdą z czynności domowych, ponieważ ma ona swoją rynkową cenę. Badania przeprowadzono w ramach trzyletniej kampanii "Zrobione-Zapłacone" na zlecenie fundacji Zadbać o Świat, a wynikało z nich np., że średnia wartość miesięcznej kobiecej pracy domowej wynosi w Polsce tyle, ile średnia pensja krajowa.
Czyli państwo powinno płacić za pracę domową?
- Fundacja MaMa raczej nie jest za tym, ale to ważne pytanie, bo wprowadza zmywanie naczyń na tory ekonomiczne. Uzmysławiasz sobie, że nie siedzisz wcale w domu, tylko też pracujesz. Że kiedy robisz pranie, napędzasz PKB naszego kraju. Na pewno chciałybyśmy, aby kobiety pracujące w domu miały możliwość emerytury i ubezpieczenia zdrowotnego.
A skąd w ogóle pomysł, aby poruszyć problem pracy domowej?
- Same w fundacji stwierdziłyśmy nagle, że mamy problemy, np. z podziałem obowiązków z partnerami. Sprzątanie stało się tematem! Zawsze się ten wątek przemilcza, bo jest taki banalny. A za nim stoi bryła frustracji. Wystarczy dotknąć i się wylewa. "Wysokie Obcasy" opublikowały ostatnio reportaż na ten temat pt. "Matki, żony, frustratki", który poruszył lawinę kobiecych reakcji. Nagle się okazało, że tak się dzieje w naszych domach i to jest gigantyczne pole do frustracji. Kobiety zaczęły mówić: "Jeszcze raz zrobię zupę i kogoś zamorduję".
Mogłoby się wydawać, że sytuacja kobiet, które pracują zawodowo, jest inna.
- Odkryłyśmy, że niezależnie, czy pracujesz, czy nie, lista czynności domowych jest ta sama. Oczywiście krótsza, jeśli cię stać na zatrudnienie pani, która sprząta, a dłuższa, jeśli jesteś osobą, która sama wypieka sobie chleb. Mamy nadzieję, że te panie, które mają 50 etatów: zawodowy, pani domu, matki, żony, kochanki i w ogóle superwoman, i które nie nadążają za tym, czego się od nich wymaga, trochę odpuszczą. Jedno z naszych spotkań pt. "Czy naprawdę muszę upiec mazurka na święta?" będzie poświęcone kobietom, które kupują i które gotują. Żeby z tej naszej listy wykreślić te czynności, których nie muszę robić albo mogę je przerzucić na domowników. Jest taka stara śpiewka, że to kobiety muszą wszystko ogarnąć. Ma ona dużo wspólnego z Matką Polką, czyli XIX-wiecznym mitem kobiety strażniczki domowego ogniska. Ale wiąże się to też z nowym mitem - Supermamy. I kiedy te dwa mity się ze sobą spotykają, to powstaje mieszanka wybuchowa.
Sylwia Chutnik: Nie będą to warsztaty, szkolenia, grupa wsparcia, ani tai-chi, tylko badanie, które chcemy przeprowadzić wspólnie z warszawiankami. Mówi się, że gospodynie "siedzą w domu". Chcemy zbadać, co to tak naprawdę znaczy i ile czynności musisz wykonać, żeby siedzieć w domu. W pierwszej fazie projektu, która już trwa pod hasłem "Lista czynności domowych", prosimy kobiety, aby przysyłały nam (na adres: sylwia@fundacjamama.pl) jak najbardziej szczegółową listę rzeczy, które muszą zrobić w swoim gospodarstwie. Potem startuje Koło Gospodyń Miejskich, czyli cykl dziesięciu spotkań (od 21 października), na których będziemy te listy omawiały i wyciągały wnioski. Dwie godziny, raz w tygodniu. Można przyjść z dzieckiem.
Z czego składa się typowa lista czynności domowych?
- Przede wszystkim się nie kończy. Odkryłyśmy, że typowe czynności: pranie, odkurzanie, to hasła, które pociągają za sobą kolejne podczynności. Np. żeby zrobić pranie, musisz posegregować brudne ubrania, włożyć do pralki, wsypać proszek, wlać płyn zmiękczający, a wcześniej pamiętać, żeby to wszystko kupić. Potem nastawić pralkę, wyjąć pranie, powiesić, a na koniec wyprasować wszystko i włożyć do szafy. Nagle z jednej czynności robi się dziesięć, mimo że masz pralkę. Faceci mówią często: masz pralkę, odkurzacz, o co ci chodzi? Tak jakby pralka wszystko robiła za kobiety. Liczba czynności zmienia się w jakąś niepoliczalną masę, nad którą wolimy się nawet nie zastanawiać.
Można się zdołować.
- Tak, ale nie chodzi o to, żeby powstała lista nieustającej frustracji, "o Jezus Maria to ja tyle robię?". Chcemy raczej uzmysłowić, jak bardzo praca domowa jest deprecjonowana i jak silna jest stygmatyzacja "kury domowej". Oczywiście, jeśli kobieta zrobi coming out, że jest dumna z bycia kurą, to okej. Ale żeby już nikt nigdy nie odważył się powiedzieć, że kobiety "siedzą w domu". I że nie robią nic dla społeczeństwa. Bo pracując na rzecz swojej rodziny, dzieci, tak naprawdę pracujemy na rzecz społeczeństwa, narodu naszego (śmiech). Bo dbamy, żeby nasze dzieci były zdrowe, ubrane i miały obcięte 20 paznokci. Chcemy zdjąć z pracy domowej ciężar tego, że jest beznadziejna.
Ale ona jest beznadziejna.
- Tak, bo robisz cały dzień porządek, a po chwili znowu jest bałagan. Ale jest potrzebna. Nie ma innej opcji: ktoś musi umyć kibel w waszym domu. Najczęściej spada to na kobietę. Dlatego z drugiej strony postaramy się w KGM wypracować metody, jak nie kłócić się z partnerem o to, kto ma odkurzyć. Czy jest jakiś sposób, żeby rzeczywiście równo dzielić obowiązki. Bo w tej chwili o partnerskim związku mówimy wtedy, kiedy nasz partner wyrzuci śmieci po tym, jak mu o tym pięć razy przypomnimy. Wtedy wszyscy biją brawo. To jakiś koszmar. Również dla tych facetów, których traktuje się po prostu jak dzieci specjalnej troski.
A dlaczego tak jest?
- To bierze się z zetpetów, zajęć praktyczno-technicznych. Oni wiedzą, jak zrobić karmnik, ale nie wiedzą, jak działa pralka. I często jest tak, że matka, która robi wszystko za swojego syna, przerzuca go potem kobiecie, która robi to samo jako żona. Ale kobiety nie mają dodatkowego chromosomu, który jest odpowiedzialny za sprzątanie. I nie jest tak, że mężczyzna nie może zrobić prania, bo mu na to nie pozwala biologia. Może. Koniec kropka.
Czym Gospodyni Miejska różni się od Wiejskiej?
- Ma większy dostęp do atrakcji, miejsc przyjaznych dzieciom i nawet jeśli komunikacja miejska pozostawia w Warszawie wiele do życzenia, to i tak jest lepsza niż PKS. Mamy miejskie mają inne problemy. Jak fajnie spędzić czas z dzieckiem, prowadzić dom i nie dać się wciągnąć w ten miejski wir, przyspieszone życie, które się prowadzi w Warszawie. Tym też będziemy się zajmować. Na początku wylejemy pewnie swoje żale, ale chcemy, by te spotkania zakończyły się wspólnie wypracowanym stanowiskiem: czego chcemy, na czym nam najbardziej zależy, co powinno się zmienić: w polskiej konstytucji, w zachowaniu mojego partnera, dzieci czy mnie samej. Czy powinnyśmy walczyć o zmianę prawa czy świadomości. A na koniec będziemy haftować makatki (śmiech).
Jak można zmienić prawo?
- Najpierw należy postawić pytanie, ile tak naprawdę kosztuje praca kobiet. Istnieją badania, które pozwalają wycenić każdą z czynności domowych, ponieważ ma ona swoją rynkową cenę. Badania przeprowadzono w ramach trzyletniej kampanii "Zrobione-Zapłacone" na zlecenie fundacji Zadbać o Świat, a wynikało z nich np., że średnia wartość miesięcznej kobiecej pracy domowej wynosi w Polsce tyle, ile średnia pensja krajowa.
Czyli państwo powinno płacić za pracę domową?
- Fundacja MaMa raczej nie jest za tym, ale to ważne pytanie, bo wprowadza zmywanie naczyń na tory ekonomiczne. Uzmysławiasz sobie, że nie siedzisz wcale w domu, tylko też pracujesz. Że kiedy robisz pranie, napędzasz PKB naszego kraju. Na pewno chciałybyśmy, aby kobiety pracujące w domu miały możliwość emerytury i ubezpieczenia zdrowotnego.
A skąd w ogóle pomysł, aby poruszyć problem pracy domowej?
- Same w fundacji stwierdziłyśmy nagle, że mamy problemy, np. z podziałem obowiązków z partnerami. Sprzątanie stało się tematem! Zawsze się ten wątek przemilcza, bo jest taki banalny. A za nim stoi bryła frustracji. Wystarczy dotknąć i się wylewa. "Wysokie Obcasy" opublikowały ostatnio reportaż na ten temat pt. "Matki, żony, frustratki", który poruszył lawinę kobiecych reakcji. Nagle się okazało, że tak się dzieje w naszych domach i to jest gigantyczne pole do frustracji. Kobiety zaczęły mówić: "Jeszcze raz zrobię zupę i kogoś zamorduję".
Mogłoby się wydawać, że sytuacja kobiet, które pracują zawodowo, jest inna.
- Odkryłyśmy, że niezależnie, czy pracujesz, czy nie, lista czynności domowych jest ta sama. Oczywiście krótsza, jeśli cię stać na zatrudnienie pani, która sprząta, a dłuższa, jeśli jesteś osobą, która sama wypieka sobie chleb. Mamy nadzieję, że te panie, które mają 50 etatów: zawodowy, pani domu, matki, żony, kochanki i w ogóle superwoman, i które nie nadążają za tym, czego się od nich wymaga, trochę odpuszczą. Jedno z naszych spotkań pt. "Czy naprawdę muszę upiec mazurka na święta?" będzie poświęcone kobietom, które kupują i które gotują. Żeby z tej naszej listy wykreślić te czynności, których nie muszę robić albo mogę je przerzucić na domowników. Jest taka stara śpiewka, że to kobiety muszą wszystko ogarnąć. Ma ona dużo wspólnego z Matką Polką, czyli XIX-wiecznym mitem kobiety strażniczki domowego ogniska. Ale wiąże się to też z nowym mitem - Supermamy. I kiedy te dwa mity się ze sobą spotykają, to powstaje mieszanka wybuchowa.
1
2
następne »
-
Rusza Koło Gospodyń Miejskich
extrafresh
25.09.09, 15:22
Ale czemu ta pani taka smutna?»
-
Rusza Koło Gospodyń Miejskich
demodee
29.09.09, 15:17
Ale czyje interesy ma reprezentować Koło Gospodyń Miejskich i kto może się zapisać? Bo z nazwy wynika, że każda kobieta, która mieszka w mieście i zajmuje się gospodarstwem domowym. No to »
-
Rusza Koło Gospodyń Miejskich
synowie2
30.09.09, 07:50
wszystkie głupawe gazety w stylu Twój Styl i inne takie, ukazywały kobiety jako doskonałe matki, super żony i jeszcze lepsze kochanki i robiły to w sposób tak nachalny że kobiety uwierzyły »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


