On, położny - jedyny taki facet w Warszawie
29.09.2009
aktualizacja: 2010-08-10 16:24
Fot.Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
- Dla pacjentek jestem egzotyczną atrakcją. Dziwią się i wypytują, co tu robię. A ja udowadniam, że mężczyzna też może być położnym - mówi Radosław Niedźwiedź
ZOBACZ TAKŻE
- Popularny ginekolog fałszował wyniki badań? (12-10-09, 10:00)
- Szczepienia na meningokoki do rozpatrzenia (30-09-09, 05:00)
- Chodził po linie nad Marszałkowską (28-09-09, 22:00)
- Cel: 42 km i 195 m (26-09-09, 10:00)
- Z czym jadą na Kongres Kultury Polskiej (21-09-09, 08:00)
- Co łączy Warszawę i Chicago? Kilka rzeczy (21-09-09, 05:00)
- Co studiować? Może "Wiedzę o Warszawie"? (19-09-09, 12:00)
SERWISY
Na ponad 30 tys. kobiet położnych przypada w Polsce tylko 30 mężczyzn pracujących w tym zawodzie. Równie rzadko zdarza się położny, który zajmuje się noworodkiem po porodzie. A Radosław Niedźwiedź właśnie wykonuje taką pracę na oddziale noworodkowym w szpitalu Medicover. Ma 26 lat, skończył położnictwo na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Podczas studiów praktykował na bloku porodowym.
Alicja Chybińska: Jest pan jedynym położnym w Warszawie?
Radosław Niedźwiedź: O ile mi wiadomo, tak. Razem ze mną zaczęło studia dziesięciu chłopaków, ale do końca dotrwałem tylko ja.
Odsiew na egzaminach?
- Raczej trudny kierunek. Często sami rezygnowali, bo chyba tego nie czuli. Położnictwo to specyficzne zajęcie, nie dla każdego. Płeć nie odgrywa większej roli: chodzi o powołanie. Chociaż ja powołania chyba nie miałem. Wciągnąłem się z czasem.
Wykładowcy nie dyskryminowali mężczyzn na takich studiach?
- Jeśli w jakiś sposób piętnowali, to raczej za złe podejście niż płeć. Chociaż nie przeczę, musiałem zapracować na dobrą opinię i przekonać wykładowców, że nadaję się do tego zawodu.
Pamięta pan pierwszy poród?
- To było w ramach praktyk po pierwszym roku studiów w szpitalu na Solcu. Spędziłem wtedy całe wakacje na bloku porodowym, ponad tysiąc godzin. Pierwszy poród był traumatycznym doświadczeniem: kobieta cierpi, a ja nie mogę pomóc. Emocje były tak silne, że dziś nie pamiętam nawet, czy urodził się chłopiec, czy dziewczynka.
Dlaczego nie pracuje pan teraz na bloku porodowym, tylko na oddziale noworodków?
- Bo środowisko położnych jest zamknięte i trudno dostać się tam nowej osobie. Jest dużo chętnych do tej pracy. Z racji płci środowisko mnie raczej nie dyskryminuje.
A kobiety rodzące?
- Tylko raz kobieta odmówiła, bym uczestniczył w jej porodzie. Ale z reguły żadna nie protestowała, wręcz przeciwnie: były zadowolone z mojej opieki.
Ich partnerzy też nie mieli nic przeciwko?
- Nie. Byli zbyt zaaferowani porodem, by zwracać uwagę, kto ten poród przyjmuje i że nie jest to kobieta.
Czy ktoś komentował pański wybór zawodu?
- Niektórzy byli zdziwieni, ale to zrozumiałe. Kiedyś też mi się wydawało, że to nienormalne, żeby mężczyzna był ginekologiem. Zmieniłem zdanie w trakcie studiów. Przecież celem tej pracy nie jest podziwianie nagich kobiet przez kilkanaście godzin dziennie, jak się niektórym wydaje.
Jak reagują kobiety, gdy widzą, że ich nowo narodzone dziecko przewija i karmi położny?
- Jestem dla nich egzotyczną atrakcją. Dziwią się i wypytują, co w ogóle tu robię. Staram się wykonywać moją pracę rzetelnie i sumiennie, bo bardzo ją lubię. I to się przekłada na moje dobre relacje z pacjentkami. Myślę, że doceniają, że się angażuję, a wtedy płeć schodzi na dalszy plan.
Chyba większe zaufanie miałabym jednak do kobiety.
- Kobieta też nie rodzi się z umiejętnością zmiany pieluszki, wszystkiego można się nauczyć, jeśli się chce. Pacjentki mnie chwalą, więc najwyraźniej się sprawdzam.
Koleżanki położne też chwalą?
- Jedna powiedziała mi kiedyś, że nigdy nie będę dobrym położnym, bo nie mam macicy. Ale pod koniec studiów zmieniła zdanie i przeprosiła.
Alicja Chybińska: Jest pan jedynym położnym w Warszawie?
Radosław Niedźwiedź: O ile mi wiadomo, tak. Razem ze mną zaczęło studia dziesięciu chłopaków, ale do końca dotrwałem tylko ja.
Odsiew na egzaminach?
- Raczej trudny kierunek. Często sami rezygnowali, bo chyba tego nie czuli. Położnictwo to specyficzne zajęcie, nie dla każdego. Płeć nie odgrywa większej roli: chodzi o powołanie. Chociaż ja powołania chyba nie miałem. Wciągnąłem się z czasem.
Wykładowcy nie dyskryminowali mężczyzn na takich studiach?
- Jeśli w jakiś sposób piętnowali, to raczej za złe podejście niż płeć. Chociaż nie przeczę, musiałem zapracować na dobrą opinię i przekonać wykładowców, że nadaję się do tego zawodu.
Pamięta pan pierwszy poród?
- To było w ramach praktyk po pierwszym roku studiów w szpitalu na Solcu. Spędziłem wtedy całe wakacje na bloku porodowym, ponad tysiąc godzin. Pierwszy poród był traumatycznym doświadczeniem: kobieta cierpi, a ja nie mogę pomóc. Emocje były tak silne, że dziś nie pamiętam nawet, czy urodził się chłopiec, czy dziewczynka.
Dlaczego nie pracuje pan teraz na bloku porodowym, tylko na oddziale noworodków?
- Bo środowisko położnych jest zamknięte i trudno dostać się tam nowej osobie. Jest dużo chętnych do tej pracy. Z racji płci środowisko mnie raczej nie dyskryminuje.
A kobiety rodzące?
- Tylko raz kobieta odmówiła, bym uczestniczył w jej porodzie. Ale z reguły żadna nie protestowała, wręcz przeciwnie: były zadowolone z mojej opieki.
Ich partnerzy też nie mieli nic przeciwko?
- Nie. Byli zbyt zaaferowani porodem, by zwracać uwagę, kto ten poród przyjmuje i że nie jest to kobieta.
Czy ktoś komentował pański wybór zawodu?
- Niektórzy byli zdziwieni, ale to zrozumiałe. Kiedyś też mi się wydawało, że to nienormalne, żeby mężczyzna był ginekologiem. Zmieniłem zdanie w trakcie studiów. Przecież celem tej pracy nie jest podziwianie nagich kobiet przez kilkanaście godzin dziennie, jak się niektórym wydaje.
Jak reagują kobiety, gdy widzą, że ich nowo narodzone dziecko przewija i karmi położny?
- Jestem dla nich egzotyczną atrakcją. Dziwią się i wypytują, co w ogóle tu robię. Staram się wykonywać moją pracę rzetelnie i sumiennie, bo bardzo ją lubię. I to się przekłada na moje dobre relacje z pacjentkami. Myślę, że doceniają, że się angażuję, a wtedy płeć schodzi na dalszy plan.
Chyba większe zaufanie miałabym jednak do kobiety.
- Kobieta też nie rodzi się z umiejętnością zmiany pieluszki, wszystkiego można się nauczyć, jeśli się chce. Pacjentki mnie chwalą, więc najwyraźniej się sprawdzam.
Koleżanki położne też chwalą?
- Jedna powiedziała mi kiedyś, że nigdy nie będę dobrym położnym, bo nie mam macicy. Ale pod koniec studiów zmieniła zdanie i przeprosiła.
Przeczytaj także: Rusza Koło Gospodyń Miejskich
-
Co on plecie?
domektomek
01.10.09, 16:51
Mówi coś o praktykach po I-ym roku studiów. A jakie studia ten pan skończył? Przecież nie Akademię Medyczną, nie jest lekarzem.Chyba ma na myśli dwuletnią pomaturalną szkołę dla »
-
Re: On, położny - jedyny taki facet w Warszawie
laminja
02.10.09, 10:22
ten pan jest tylko kolejnym elementem, który można było wykorzystać dopromowania szpitala medicover. »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nocna jazda przez miasto. W przebraniu Dody i Supermana
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Bazar przy Stadionie Narodowym zostaje na Euro
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Zabójca niemieckich turystów wystrzelił 5 kul
- Ratusz ujawnił umowy. Przestraszyli się dopiero grzywny
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


