On, położny - jedyny taki facet w Warszawie

Rozmawiała Alicja Chybińska
29.09.2009 aktualizacja: 2010-08-10 16:24
A A A Drukuj
Radosław Niedźwiedź Fot.Grażyna Jaworska / Agencja Gazeta
- Dla pacjentek jestem egzotyczną atrakcją. Dziwią się i wypytują, co tu robię. A ja udowadniam, że mężczyzna też może być położnym - mówi Radosław Niedźwiedź
SERWISY
Na ponad 30 tys. kobiet położnych przypada w Polsce tylko 30 mężczyzn pracujących w tym zawodzie. Równie rzadko zdarza się położny, który zajmuje się noworodkiem po porodzie. A Radosław Niedźwiedź właśnie wykonuje taką pracę na oddziale noworodkowym w szpitalu Medicover. Ma 26 lat, skończył położnictwo na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Podczas studiów praktykował na bloku porodowym.

Alicja Chybińska: Jest pan jedynym położnym w Warszawie?

Radosław Niedźwiedź: O ile mi wiadomo, tak. Razem ze mną zaczęło studia dziesięciu chłopaków, ale do końca dotrwałem tylko ja.

Odsiew na egzaminach?

- Raczej trudny kierunek. Często sami rezygnowali, bo chyba tego nie czuli. Położnictwo to specyficzne zajęcie, nie dla każdego. Płeć nie odgrywa większej roli: chodzi o powołanie. Chociaż ja powołania chyba nie miałem. Wciągnąłem się z czasem.

Wykładowcy nie dyskryminowali mężczyzn na takich studiach?

- Jeśli w jakiś sposób piętnowali, to raczej za złe podejście niż płeć. Chociaż nie przeczę, musiałem zapracować na dobrą opinię i przekonać wykładowców, że nadaję się do tego zawodu.

Pamięta pan pierwszy poród?

- To było w ramach praktyk po pierwszym roku studiów w szpitalu na Solcu. Spędziłem wtedy całe wakacje na bloku porodowym, ponad tysiąc godzin. Pierwszy poród był traumatycznym doświadczeniem: kobieta cierpi, a ja nie mogę pomóc. Emocje były tak silne, że dziś nie pamiętam nawet, czy urodził się chłopiec, czy dziewczynka.

Dlaczego nie pracuje pan teraz na bloku porodowym, tylko na oddziale noworodków?

- Bo środowisko położnych jest zamknięte i trudno dostać się tam nowej osobie. Jest dużo chętnych do tej pracy. Z racji płci środowisko mnie raczej nie dyskryminuje.

A kobiety rodzące?

- Tylko raz kobieta odmówiła, bym uczestniczył w jej porodzie. Ale z reguły żadna nie protestowała, wręcz przeciwnie: były zadowolone z mojej opieki.

Ich partnerzy też nie mieli nic przeciwko?

- Nie. Byli zbyt zaaferowani porodem, by zwracać uwagę, kto ten poród przyjmuje i że nie jest to kobieta.

Czy ktoś komentował pański wybór zawodu?

- Niektórzy byli zdziwieni, ale to zrozumiałe. Kiedyś też mi się wydawało, że to nienormalne, żeby mężczyzna był ginekologiem. Zmieniłem zdanie w trakcie studiów. Przecież celem tej pracy nie jest podziwianie nagich kobiet przez kilkanaście godzin dziennie, jak się niektórym wydaje.

Jak reagują kobiety, gdy widzą, że ich nowo narodzone dziecko przewija i karmi położny?

- Jestem dla nich egzotyczną atrakcją. Dziwią się i wypytują, co w ogóle tu robię. Staram się wykonywać moją pracę rzetelnie i sumiennie, bo bardzo ją lubię. I to się przekłada na moje dobre relacje z pacjentkami. Myślę, że doceniają, że się angażuję, a wtedy płeć schodzi na dalszy plan.

Chyba większe zaufanie miałabym jednak do kobiety.

- Kobieta też nie rodzi się z umiejętnością zmiany pieluszki, wszystkiego można się nauczyć, jeśli się chce. Pacjentki mnie chwalą, więc najwyraźniej się sprawdzam.

Koleżanki położne też chwalą?

- Jedna powiedziała mi kiedyś, że nigdy nie będę dobrym położnym, bo nie mam macicy. Ale pod koniec studiów zmieniła zdanie i przeprosiła.

Przeczytaj także: Rusza Koło Gospodyń Miejskich





Podziel się

  • Co on plecie? domektomek 01.10.09, 16:51

    Mówi coś o praktykach po I-ym roku studiów. A jakie studia ten pan skończył? Przecież nie Akademię Medyczną, nie jest lekarzem.Chyba ma na myśli dwuletnią pomaturalną szkołę dla »

  • Re: On, położny - jedyny taki facet w Warszawie laminja 02.10.09, 10:22

    ten pan jest tylko kolejnym elementem, który można było wykorzystać dopromowania szpitala medicover. »