"Płacę podatki w Warszawie, bo chcę wspierać to miasto"
05.02.2010
aktualizacja: 2010-02-04 22:34
Rozmowa na piątek. Jestem związany ze swoim miastem rodzinnym, ale wiem, że Warszawa lepiej wydaje pieniądze podatników - mówi Andrzej Szymczak
ZOBACZ TAKŻE
- "Warszawskie szemrane klimaty wcale się nie skończyły" (19-02-10, 12:00)
- Dosadna rymowanka z d..ą zachęci do płacenia podatków? (17-03-11, 09:00)
- Skarby ukryte w Otwocku. Mało kto je widział (13-03-10, 13:00)
- Zamelduj się na Bemowie. Dostaniesz bilet na koncert AC/DC (23-02-10, 13:37)
- Warszawa jest mniej zadłużona - będą nowe obligacje (09-02-10, 11:00)
- Warszawa zaczyna walkę o miliard złotych (30-01-10, 10:00)
- Mieszkasz w Warszawie? Bez meldunku? Płać podatki (25-01-10, 07:38)
- Niepełnosprawni wyjdą na ulice po nasz 1 procent (13-01-10, 10:00)
- Miasteczko Wilanów oddaje swoje drogi miastu (19-12-09, 14:00)
- Radni podwyższyli podatki lokalne - jak co roku (27-11-09, 10:00)
SONDAŻ
Wojciech Tymowski: Ponad rok temu w rozmowie z "Gazetą" mówił pan z przekonaniem, że choć mieszka w Warszawie, to podatki płaci w Wałbrzychu. I że w ten sposób warto wspomagać swoje rodzinne miasto.
Andrzej Szymczak, konsultant IT, od czterech lat mieszkaniec Warszawy: Już tego nie robię. Podatki płacę w Warszawie.
Co się stało?
- Wspieranie Wałbrzycha było czysto emocjonalne, teraz dokonałem wyboru racjonalnego.
Dlaczego?
- Z kilku powodów. Kupiłem tu mieszkanie, stare sprzedałem w Wałbrzychu i w sposób naturalny przeniosłem wszelkie rzeczy formalnie do Warszawy. Przeniosłem tu większą część życia.
Czyli to nie kampania ratusza skłoniła pana do odwiedzenia warszawskiego urzędu skarbowego?
- Nie, zrobiłem to zdecydowanie wcześniej. Ale ta kampania zachęcająca przyjezdnych do płacenia podatków w Warszawie jest potrzebna.
Przemawia do pana?
- Tak, uważam, że jest dość pogodna, plakaty z Bratem PIT-em, to zabawny pomysł. I dobrze, bo taka akcja nie powinna być sztywniacka.
A jest przekonująca?
- Trochę jej czegoś brak. Przede wszystkim trzeba wytłumaczyć, że nikt nie musi się meldować w Warszawie, by płacić tu podatek. Podatki odprowadzamy na podstawie adresu zamieszkania, nie zameldowania. Sam tego kiedyś nie wiedziałem. Dobrze byłoby pokazać ludziom w kilku krokach, co mają zrobić, by ich pieniądze wspierały miasto, w którym żyją. Można zrobić stoiska w centrach handlowych, gdzie ludzie wypełniając NIP-3 rejestrowaliby się w tutejszym urzędzie skarbowym. Można także wysłać NIP-3 z instrukcją do mieszkańców nowych osiedli, żeby jeszcze bardziej im ułatwić tę zmianę.
Coś jeszcze?
- Ludziom powinno się mówić o indywidualnych korzyściach z takiej zmiany. Tu chodzi o skuteczność, więc, powinno to wyglądać trochę jak walka o klienta telefonii komórkowych. One nie mówią, że coś przyniesie im korzyść, ale kuszą - u nas dostaniesz darmowe minuty, SMS-y, więcej niż u konkurencji. Trzeba jasno powiedzieć, co zyskam, składając NIP-3 w Warszawie.
Czy ta kampania przekona nieprzekonanych?
- Owszem - o ile poza plakatami będzie dziać się coś więcej. Poza wymienianiem indywidualnych korzyści dla podatników trzeba podkreślać, że wpłacane tu pieniądze, można by przeznaczyć np. na budowę mostu północnego czy drugą nitkę metra. To działa na wyobraźnię, mój mały wkład może coś zmienić i polepszyć to, z czego korzystam i co jest wokół mnie.
A czy byłoby dobrze, gdyby miasto ogłosiło, że przy przyjęciu do przedszkoli pierwszeństwo mają ci, którzy u nas płacą podatki?
- To mi nie przeszkadza, tak samo jak zapowiedź przez władze Bemowa rozdawania biletów na koncert AC/DC i Metalliki wśród miejscowych płatników podatku. Jestem zwolennikiem marchewki, a nie kija. Pomysły, które zgłaszają internauci na forach, by np. przyjezdni do Warszawy płacili więcej za bilety komunikacji miejskiej, nie wchodzą w grę. Ludzi trzeba kusić pozytywnie, a nie karać.
Mówi pan tak, jakby już sam agitował: płaćcie podatki w stolicy.
- Bo akcja, którą robi miasto, jest potrzebna. Warto płacić pieniądze tam, gdzie są dobrze wydawane. A w Warszawie tak jest.
Andrzej Szymczak, konsultant IT, od czterech lat mieszkaniec Warszawy: Już tego nie robię. Podatki płacę w Warszawie.
Co się stało?
- Wspieranie Wałbrzycha było czysto emocjonalne, teraz dokonałem wyboru racjonalnego.
Dlaczego?
- Z kilku powodów. Kupiłem tu mieszkanie, stare sprzedałem w Wałbrzychu i w sposób naturalny przeniosłem wszelkie rzeczy formalnie do Warszawy. Przeniosłem tu większą część życia.
Czyli to nie kampania ratusza skłoniła pana do odwiedzenia warszawskiego urzędu skarbowego?
- Nie, zrobiłem to zdecydowanie wcześniej. Ale ta kampania zachęcająca przyjezdnych do płacenia podatków w Warszawie jest potrzebna.
Przemawia do pana?
- Tak, uważam, że jest dość pogodna, plakaty z Bratem PIT-em, to zabawny pomysł. I dobrze, bo taka akcja nie powinna być sztywniacka.
A jest przekonująca?
- Trochę jej czegoś brak. Przede wszystkim trzeba wytłumaczyć, że nikt nie musi się meldować w Warszawie, by płacić tu podatek. Podatki odprowadzamy na podstawie adresu zamieszkania, nie zameldowania. Sam tego kiedyś nie wiedziałem. Dobrze byłoby pokazać ludziom w kilku krokach, co mają zrobić, by ich pieniądze wspierały miasto, w którym żyją. Można zrobić stoiska w centrach handlowych, gdzie ludzie wypełniając NIP-3 rejestrowaliby się w tutejszym urzędzie skarbowym. Można także wysłać NIP-3 z instrukcją do mieszkańców nowych osiedli, żeby jeszcze bardziej im ułatwić tę zmianę.
Coś jeszcze?
- Ludziom powinno się mówić o indywidualnych korzyściach z takiej zmiany. Tu chodzi o skuteczność, więc, powinno to wyglądać trochę jak walka o klienta telefonii komórkowych. One nie mówią, że coś przyniesie im korzyść, ale kuszą - u nas dostaniesz darmowe minuty, SMS-y, więcej niż u konkurencji. Trzeba jasno powiedzieć, co zyskam, składając NIP-3 w Warszawie.
Czy ta kampania przekona nieprzekonanych?
- Owszem - o ile poza plakatami będzie dziać się coś więcej. Poza wymienianiem indywidualnych korzyści dla podatników trzeba podkreślać, że wpłacane tu pieniądze, można by przeznaczyć np. na budowę mostu północnego czy drugą nitkę metra. To działa na wyobraźnię, mój mały wkład może coś zmienić i polepszyć to, z czego korzystam i co jest wokół mnie.
A czy byłoby dobrze, gdyby miasto ogłosiło, że przy przyjęciu do przedszkoli pierwszeństwo mają ci, którzy u nas płacą podatki?
- To mi nie przeszkadza, tak samo jak zapowiedź przez władze Bemowa rozdawania biletów na koncert AC/DC i Metalliki wśród miejscowych płatników podatku. Jestem zwolennikiem marchewki, a nie kija. Pomysły, które zgłaszają internauci na forach, by np. przyjezdni do Warszawy płacili więcej za bilety komunikacji miejskiej, nie wchodzą w grę. Ludzi trzeba kusić pozytywnie, a nie karać.
Mówi pan tak, jakby już sam agitował: płaćcie podatki w stolicy.
- Bo akcja, którą robi miasto, jest potrzebna. Warto płacić pieniądze tam, gdzie są dobrze wydawane. A w Warszawie tak jest.
1
2
następne »
-
Re: "Płacę podatki w Warszawie, bo chcę wspierać
janci0
05.02.10, 11:30
A co? Tęsknisz za "szeryfem" w stolicy? Ten to wszystkiego przypilnował...»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





