Bicepsy dla Syreny, czyli o sporcie przed wojną
05.06.2009
aktualizacja: 2009-06-05 09:39
W przedwojennej Warszawie nie było wielu obiektów sportowych. W latach 30. nastąpił jednak przełom i gdyby nie wojna, stolica wzbogaciłaby się w obiekty nieustępujące tym w Europie Zachodniej.
ZOBACZ TAKŻE
- Warszawa 1939 - przewodnik (01-09-09, 16:00)
- Najwspanialszy budynek Piastowa w ruinie (17-07-09, 17:00)
- W fabryce na Grochowie i polskich więzieniach (26-06-09, 14:00)
- Nowogrodzka 40. Luksus belle époque (19-06-09, 16:00)
- Budynki z szarej cegły też mogą zachwycić (12-06-09, 17:00)
To było święto nie tylko eleganckiej Warszawy. 3 czerwca 1939 r. dziesiątki tysięcy mieszkańców stolicy zjechały na Służewiec, by uczestniczyć w otwarciu sezonu i nowego toru wyścigów konnych. Wspaniałe trybuny, hipernowoczesna architektura, pomyślane z rozmachem założenie urbanistyczne i nieznane dotąd w stolicy rozwiązania komunikacyjne - wszystko to wywierało piorunujące wrażenie.
Ale też tor na Służewcu, nie licząc stale rozbudowywanego kompleksu Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach, był pierwszym zaprojektowanym na wielką skalę obiektem sportowym stolicy. Nie mogły się z nim równać przystanie elitarnych klubów wioślarskich, boiska popularnych klubów sportowych czy wreszcie nowoczesny basen Legii przy Łazienkowskiej.
Przedwojenna Warszawa dopiero nabierała tężyzny. Korzystnie odróżniała się tym od miasta z początku XX w., kiedy to sport uprawiano co najwyżej na wrotniskach, sztucznym lodowisku, krytych ujeżdżalniach, kortach tenisowych czy torze bicyklowym na Dynasach. Na początku ubiegłego stulecia wielu mieszczuchów jedyny kontakt ze sportem miało w Zielone Świątki podczas spaceru po Lesie Bielańskim lub w cyrku w trakcie występów siłaczy. Nawet członkowie szacownego Towarzystwa Wioślarskiego częściej grali w winta na przystani niż wiosłowali.
Gimnastyka w marynarce
O sporcie w Warszawie przed pierwszą wojną światową nie bez ironii pisała Stefania Podhorska-Okołów w felietonie pod znamiennym tytułem: „Syrena bez bicepsów”: „Rodzice moi, co było wówczas rzadkością wśród inteligencji, dbali o wychowanie fizyczne dzieci. Miałam siedem lat, kiedy mnie matka zaprowadziła na lekcje gimnastyki do zakładu Olszewskiego [w Al. Jerozolimskich]. Sprawiono mi specjalny kostium i sandałki z jednego kawałka miękkiej skóry podobne do kierpcy góralskich. Kostium zrobiony z flaneletki w paski różowe i błękitne składał się z dwóch części: bufiastych szarawarków ściągniętych w pasie i pod kolanami na gumkę i z luźnej bluzy z paskiem sięgającej niemal kolan. (...) Nasz mistrz Olszewski był to krwisty i zażywny jegomość o tubalnym głosie nawykłym do komenderowania . Prowadził lekcje w zwykłym marynarkowym garniturze i tylko czasem, żeby nam pokazać jakieś trudniejsze ćwiczenie, zdejmował marynarkę, co nam wydawało się bardzo nieprzyzwoite, i z niespodziewaną przy swojej tuszy lekkością jednym susem przesadzał »kobyłkę «. W rogu sali zasiadały mamy i ciocie dziewczynek w futrach i kapeluszach z piórami, bacznie czuwając, by ich pociechom nic się nie stało” - czytamy.
Mnóstwo klubów
W latach 30. nowoczesne budynki szkolne miały już sale gimnastyczne, na plażach nadwiślańskich młodzi ludzie opalali się w kostiumach bez wstydu, a w stolicy rozgrywano międzynarodowe mecze. Zmieniały się obyczaje i powstawały nowoczesne obiekty sportowe. Jak grzyby po deszczu wyrastały nowe kluby, w których amatorsko można było uprawiać różne dyscypliny sportu.
"Kluby akademickie, robotnicze, pracownicze, młodzieżowe czy skupiające mniejszości narodowe (jak żydowski klub Makabi) stwarzały możliwość rozwijania sportowych pasji. Już w tamtych czasach uaktywniło się kilka warszawskich klubów, których nazwy do dziś wiele znaczą w polskim sporcie. Wtedy to swoją pozycję gruntowała Legia, Warszawianka czy Polonia. Naturalnie wraz z sukcesem zwiększały się możliwości rozbudowy własnych terenów sportowych. Pod koniec lat 30. już osiem warszawskich klubów miało boiska z trybunami" - pisała Hanna Faryna-Paszkiewicz w książce "Geometria wyobraźni".
Uroczyste otwarcie Toru Wyścigów Konnych równo 70 lat temu zdawało się być początkiem nowej ery. Warszawa już wkrótce miała się wzbogacić o kolejne obiekty sportowe, które w przyszłości mogłyby uzasadniać starania stolicy o ubieganie się o organizację różnych mistrzostw świata czy nawet olimpiady. Mówił o tym prezydent Stefan Starzyński w 1938 r. Miasto myślało wówczas o urządzeniu dwóch wielkich parków sportowych - na Siekierkach i Kępie Potockiej.
Park na Siekierkach miał zająć 160 hektarów pomiędzy Wisłą a Jeziorkiem Czerniakowskim. Miał się tu znaleźć pierwszy w stolicy stadion z prawdziwego zdarzenia i tor regatowy o długości odpowiadającej odległości z pl. Trzech Krzyży do kolumny Zygmunta. Planiści ślęczeli już nad rysowaniem koncepcji całego założenia przestrzennego większego obszarem od planowanej dzielnicy marszałka Piłsudskiego na Polu Mokotowskim. Podobnie jak Tor Wyścigów Konnych miały to być supernowoczesne obiekty wpisane w przestrzeń miasta i doskonale połączone z nim komunikacyjnie. Niestety, park sportowy na Siekierkach pozostał jedynie w sferze marzeń, choć był jeszcze umieszczany na planach miasta wydawanych w czasie okupacji niemieckiej.
Przedstawiamy trzy najpiękniejsze obiekty sportowe przedwojennej Warszawy.
Centralny Instytut Wychowania Fizycznego (dziś AWF)
W 1927 r. Józef Piłsudski był tak przerażony kondycją fizyczną młodego pokolenia, że doprowadził do powołania nowej uczelni. Wojsko przekazało ogromny teren 73 hektarów w Lesie Bielańskim. Pierwszy rocznik zaczął tu studia w 1929 r. Szkołę należącą przed wojną do wojska ukończył m.in. Janusz Kusociński, który w 1932 r. zdobył złoty medal w biegu na 1000 metrów na olimpiadzie w Los Angeles. Kompleks budynków CIF ujmował nowoczesnością. Zaprojektował go wybitny architekt Edgar Norwerth we współpracy z Maksymilianem Dudrykiem. Centralnym elementem i ikoną zespołu stał się budynek na osi wejścia, z wieżą pomyślaną jako połączenie obudowy komina, wieży ciśnień i budynku mieszkalnego. Pięknem surowej konstrukcji do dziś ujmuje wielka hala ćwiczeń, która była największym tego rodzaju obiektem w przedwojennej Polsce. Ma 140 m długości, wpiera się na żelbetowych żebrach, a wnętrze oświetlają szklane świetliki. Obok architekt zaprojektował stadion lekkoatletyczny. Cały kompleks przetrwał wojnę i mimo późniejszej rozbudowy zachował się bez większych zmian do dziś.
Basen Legii
Obok pływalni solankowej w Ciechocinku zaprojektowanej przez Romualda Gutta i Aleksandra Szniolisa był najpiękniejszym odkrytym basenem przedwojennej Polski. Jego budowę ukończono w ciężkich latach Wielkiego Kryzysu. Niski, przypominający nieco maszynę funkcjonalistyczny budynek mieszczący przebieralnię oraz dźwigający widownię i solarium wciąż można oglądać obok przebudowywanego obecnie stadionu Legii u zbiegu Wisłostrady i Łazienkowskiej. Basen zaprojektował Aleksander Kodelski. Jednak najbardziej charakterystycznym elementem kompleksu stała się żelbetowa wieża do skoków górująca nad okolicą. Zaprojektowana przez Kodelskiego z Romualdem Raksimowiczem zachwycała ówczesnych krytyków architektury.
Tor Wyścigów Konnych
Piękna jak transatlantyk trybuna członkowska - jedno z najlepszych dzieł polskiego funkcjonalizmu - dwie trybuny dla widzów z tańszymi biletami z pozbawionymi podpór dachami o niezwykle śmiałej konstrukcji z żelbetu, reprezentacyjna aleja dojazdowa, przejścia podziemne i tunele dla koni z dżokejami, kompleksy stajni, domów mieszkalnych, do tego projekt stacji szybkiej kolei elektrycznej dochodzącej z Okęcia i pętli tramwajowej - to kompleks Toru Wyścigów Konnych tworzący całe sportowe miasteczko. Jego głównym projektantem był Zygmunt Plater-Zyberk z całą plejadą współpracowników.
Ale też tor na Służewcu, nie licząc stale rozbudowywanego kompleksu Centralnego Instytutu Wychowania Fizycznego na Bielanach, był pierwszym zaprojektowanym na wielką skalę obiektem sportowym stolicy. Nie mogły się z nim równać przystanie elitarnych klubów wioślarskich, boiska popularnych klubów sportowych czy wreszcie nowoczesny basen Legii przy Łazienkowskiej.
Przedwojenna Warszawa dopiero nabierała tężyzny. Korzystnie odróżniała się tym od miasta z początku XX w., kiedy to sport uprawiano co najwyżej na wrotniskach, sztucznym lodowisku, krytych ujeżdżalniach, kortach tenisowych czy torze bicyklowym na Dynasach. Na początku ubiegłego stulecia wielu mieszczuchów jedyny kontakt ze sportem miało w Zielone Świątki podczas spaceru po Lesie Bielańskim lub w cyrku w trakcie występów siłaczy. Nawet członkowie szacownego Towarzystwa Wioślarskiego częściej grali w winta na przystani niż wiosłowali.
Gimnastyka w marynarce
O sporcie w Warszawie przed pierwszą wojną światową nie bez ironii pisała Stefania Podhorska-Okołów w felietonie pod znamiennym tytułem: „Syrena bez bicepsów”: „Rodzice moi, co było wówczas rzadkością wśród inteligencji, dbali o wychowanie fizyczne dzieci. Miałam siedem lat, kiedy mnie matka zaprowadziła na lekcje gimnastyki do zakładu Olszewskiego [w Al. Jerozolimskich]. Sprawiono mi specjalny kostium i sandałki z jednego kawałka miękkiej skóry podobne do kierpcy góralskich. Kostium zrobiony z flaneletki w paski różowe i błękitne składał się z dwóch części: bufiastych szarawarków ściągniętych w pasie i pod kolanami na gumkę i z luźnej bluzy z paskiem sięgającej niemal kolan. (...) Nasz mistrz Olszewski był to krwisty i zażywny jegomość o tubalnym głosie nawykłym do komenderowania . Prowadził lekcje w zwykłym marynarkowym garniturze i tylko czasem, żeby nam pokazać jakieś trudniejsze ćwiczenie, zdejmował marynarkę, co nam wydawało się bardzo nieprzyzwoite, i z niespodziewaną przy swojej tuszy lekkością jednym susem przesadzał »kobyłkę «. W rogu sali zasiadały mamy i ciocie dziewczynek w futrach i kapeluszach z piórami, bacznie czuwając, by ich pociechom nic się nie stało” - czytamy.
Mnóstwo klubów
W latach 30. nowoczesne budynki szkolne miały już sale gimnastyczne, na plażach nadwiślańskich młodzi ludzie opalali się w kostiumach bez wstydu, a w stolicy rozgrywano międzynarodowe mecze. Zmieniały się obyczaje i powstawały nowoczesne obiekty sportowe. Jak grzyby po deszczu wyrastały nowe kluby, w których amatorsko można było uprawiać różne dyscypliny sportu.
"Kluby akademickie, robotnicze, pracownicze, młodzieżowe czy skupiające mniejszości narodowe (jak żydowski klub Makabi) stwarzały możliwość rozwijania sportowych pasji. Już w tamtych czasach uaktywniło się kilka warszawskich klubów, których nazwy do dziś wiele znaczą w polskim sporcie. Wtedy to swoją pozycję gruntowała Legia, Warszawianka czy Polonia. Naturalnie wraz z sukcesem zwiększały się możliwości rozbudowy własnych terenów sportowych. Pod koniec lat 30. już osiem warszawskich klubów miało boiska z trybunami" - pisała Hanna Faryna-Paszkiewicz w książce "Geometria wyobraźni".
Uroczyste otwarcie Toru Wyścigów Konnych równo 70 lat temu zdawało się być początkiem nowej ery. Warszawa już wkrótce miała się wzbogacić o kolejne obiekty sportowe, które w przyszłości mogłyby uzasadniać starania stolicy o ubieganie się o organizację różnych mistrzostw świata czy nawet olimpiady. Mówił o tym prezydent Stefan Starzyński w 1938 r. Miasto myślało wówczas o urządzeniu dwóch wielkich parków sportowych - na Siekierkach i Kępie Potockiej.
Park na Siekierkach miał zająć 160 hektarów pomiędzy Wisłą a Jeziorkiem Czerniakowskim. Miał się tu znaleźć pierwszy w stolicy stadion z prawdziwego zdarzenia i tor regatowy o długości odpowiadającej odległości z pl. Trzech Krzyży do kolumny Zygmunta. Planiści ślęczeli już nad rysowaniem koncepcji całego założenia przestrzennego większego obszarem od planowanej dzielnicy marszałka Piłsudskiego na Polu Mokotowskim. Podobnie jak Tor Wyścigów Konnych miały to być supernowoczesne obiekty wpisane w przestrzeń miasta i doskonale połączone z nim komunikacyjnie. Niestety, park sportowy na Siekierkach pozostał jedynie w sferze marzeń, choć był jeszcze umieszczany na planach miasta wydawanych w czasie okupacji niemieckiej.
Przedstawiamy trzy najpiękniejsze obiekty sportowe przedwojennej Warszawy.
Centralny Instytut Wychowania Fizycznego (dziś AWF)
W 1927 r. Józef Piłsudski był tak przerażony kondycją fizyczną młodego pokolenia, że doprowadził do powołania nowej uczelni. Wojsko przekazało ogromny teren 73 hektarów w Lesie Bielańskim. Pierwszy rocznik zaczął tu studia w 1929 r. Szkołę należącą przed wojną do wojska ukończył m.in. Janusz Kusociński, który w 1932 r. zdobył złoty medal w biegu na 1000 metrów na olimpiadzie w Los Angeles. Kompleks budynków CIF ujmował nowoczesnością. Zaprojektował go wybitny architekt Edgar Norwerth we współpracy z Maksymilianem Dudrykiem. Centralnym elementem i ikoną zespołu stał się budynek na osi wejścia, z wieżą pomyślaną jako połączenie obudowy komina, wieży ciśnień i budynku mieszkalnego. Pięknem surowej konstrukcji do dziś ujmuje wielka hala ćwiczeń, która była największym tego rodzaju obiektem w przedwojennej Polsce. Ma 140 m długości, wpiera się na żelbetowych żebrach, a wnętrze oświetlają szklane świetliki. Obok architekt zaprojektował stadion lekkoatletyczny. Cały kompleks przetrwał wojnę i mimo późniejszej rozbudowy zachował się bez większych zmian do dziś.
Basen Legii
Obok pływalni solankowej w Ciechocinku zaprojektowanej przez Romualda Gutta i Aleksandra Szniolisa był najpiękniejszym odkrytym basenem przedwojennej Polski. Jego budowę ukończono w ciężkich latach Wielkiego Kryzysu. Niski, przypominający nieco maszynę funkcjonalistyczny budynek mieszczący przebieralnię oraz dźwigający widownię i solarium wciąż można oglądać obok przebudowywanego obecnie stadionu Legii u zbiegu Wisłostrady i Łazienkowskiej. Basen zaprojektował Aleksander Kodelski. Jednak najbardziej charakterystycznym elementem kompleksu stała się żelbetowa wieża do skoków górująca nad okolicą. Zaprojektowana przez Kodelskiego z Romualdem Raksimowiczem zachwycała ówczesnych krytyków architektury.
Tor Wyścigów Konnych
Piękna jak transatlantyk trybuna członkowska - jedno z najlepszych dzieł polskiego funkcjonalizmu - dwie trybuny dla widzów z tańszymi biletami z pozbawionymi podpór dachami o niezwykle śmiałej konstrukcji z żelbetu, reprezentacyjna aleja dojazdowa, przejścia podziemne i tunele dla koni z dżokejami, kompleksy stajni, domów mieszkalnych, do tego projekt stacji szybkiej kolei elektrycznej dochodzącej z Okęcia i pętli tramwajowej - to kompleks Toru Wyścigów Konnych tworzący całe sportowe miasteczko. Jego głównym projektantem był Zygmunt Plater-Zyberk z całą plejadą współpracowników.
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




