Pamięć bohaterów zamknięta w butelce po piwie
29.10.2009
aktualizacja: 2009-10-29 21:08
Fot. Jacek Łagowski / Agencja Gazeta
Gdy Urszula Więch-Jędras delikatnie wyciągała zwitek papieru z przepiłowanej butelki, cała sala wstrzymała oddech. Wszyscy oczekiwali na odpowiedź, jaką tajemnicę kryje dokument zakopany 70 lat temu. Nie dowiedzieli się, a tajemnica pozostaje nierozwikłana.
ZOBACZ TAKŻE
- Bardzo udany wieczór ze Spacerownikiem (30-10-09, 12:00)
- Kwesty na cmentarzach. Zobacz kogo spotkasz z puszką (30-10-09, 11:00)
- Warszawa Nieodbudowana: Ciuchcią przez Pyry z zabawkami w tle (06-11-09, 15:00)
- Mur berliński upadnie też w Warszawie (07-11-09, 12:00)
- Spalona pamięć miasta - 65 lat temu ogień strawił Archiwum Warszawy (04-11-09, 11:00)
- Otwarcie sklepu Fushion przy ul. Panny Wodnej (30-10-09, 14:00)
- Sam znak zapytania nie wystarczył. Dyrektor muzeum stracił pracę (30-10-09, 08:31)
- Otworzyli butelkę ze skarbem z Twierdzy Modlin (26-10-09, 19:11)
- Cytadela w Twierdzy Modlin ciągle do kupienia (26-07-09, 16:46)
SERWISY
Emocjonujące zdarzenie miało miejsce wczoraj w Muzeum Wojska Polskiego. Istnieje domniemanie, że w butelce porteru zakopanej pod stodołą jesienią 1939 r. ukryto akt kapitulacji Twierdzy Modlin. Obrona twierdzy to jeden z najbardziej bohaterskich epizodów wojny obronnej w 1939 r. Modlin bronił się dłużej od Warszawy, skapitulował 29 września 1939 r. Akt kapitulacji podpisał w Jabłonnie z Niemcami generał Wiktor Thommée. - Dokument nie zachował się w zbiorach polskich. Zresztą nie mamy też aktów kapitulacji Warszawy czy Helu. Za to w archiwach Bundeswehry ponoć przechowywany jest właśnie akt kapitulacji Modlina - mówi Michał Mackiewicz, kustosz Muzeum Wojska Polskiego. Czy jedna z jego kopii tkwiła przez 70 lat w butelce porteru?
- To tylko przypuszczenie. Nie ma na to żadnych przekonujących dowodów - dodaje Mackiewicz. Wczorajsze oględziny dokonane w świetle jupiterów odpowiedzi nie przyniosły.
- Długo zastanawialiśmy się, z której strony dobrać się do papieru umieszczonego w butelce. Ostatecznie butelka trafiła na Politechnikę Warszawską i tam piłką wolframową odcięto jej szyjkę - opowiada Urszula Więch-Jędras, konserwatorka papieru z Muzeum Wojska Polskiego. W czasie wczorajszych oględzin towarzyszyły jej konserwatorki z Biblioteki Narodowej Donata Rams i Joanna Ważyńska. - To, co udało nam się wyciągnąć, to destrukt. Od razu widać, że jest autentyczny, bo nie sposób podrobić papieru tak zniszczonego wilgocią i upływem czasu - przekonuje Donata Rams. - Jednak tego, jaką treść kryje, nie wiemy.
- Gdybyśmy próbowały papier rozłożyć, rozpadłby się nam w rękach. Jest to możliwe tylko w warunkach laboratoryjnych - uważają specjalistki.
Co można odkryć w butelce piwa?
- Wszystko zaczęło się od listu. Napisał do naszego muzeum mieszkaniec Radomia Edward Sputowski. Zrelacjonował rozmowę z sąsiadem Antonim Kilijankiem, który 70 lat temu ukrył butelkę w stodole domu rodziców w Kurozwękach - opowiada Michał Mackiewicz. Według Kilijanka porucznik Zygmunt Sanecki z 36. Pułku Piechoty broniącego Modlina po kapitulacji twierdzy, a przed wymarszem do obozu jenieckiego, przekazał ważny dokument swemu krajanowi z Kurozwęk (koło Kielc), szeregowemu Stanisławowi Chojnie. Wydał mu rozkaz przekazania papieru rodzinie i ukrycia go. Chojna przekazał dokument siostrze porucznika. Ta wepchnęła go do butelki, którą zatkała zwitkiem gazety i nakazała 13-letniemu synowi Antoniemu Kilijankowi ukrycie przesyłki. Pan Antoni zakopał butelkę w rogu stodoły.
Butelka odkopania została we wrześniu tego roku. Nie obyło się bez problemów. Posesja od dawna jest opuszczona. Po stodole nie pozostało ani śladu. - Na miejscu załamaliśmy się. Ale obok trwała budowa. Poprosiliśmy operatora koparki, by nam pomógł. Delikatnie łopatą koparki zdejmował ziemię. Efektów nie było. I gdy bliscy byliśmy rezygnacji, błysnęła butelka - relacjonuje kustosz Muzeum Wojska Polskiego.
Nie czuje rozczarowania, że dokumentu nie dało się odczytać. - Może to nie jest akt kapitulacji. Ale to bez znaczenia. Ważne, że odnaleźliśmy dokument związany z obroną Modlina. A przecież dziś tę nazwę wymieniamy jednym tchem wraz z innymi bitwami września 1939 r.: Westerplatte, Bzurą czy Kockiem.
- To tylko przypuszczenie. Nie ma na to żadnych przekonujących dowodów - dodaje Mackiewicz. Wczorajsze oględziny dokonane w świetle jupiterów odpowiedzi nie przyniosły.
- Długo zastanawialiśmy się, z której strony dobrać się do papieru umieszczonego w butelce. Ostatecznie butelka trafiła na Politechnikę Warszawską i tam piłką wolframową odcięto jej szyjkę - opowiada Urszula Więch-Jędras, konserwatorka papieru z Muzeum Wojska Polskiego. W czasie wczorajszych oględzin towarzyszyły jej konserwatorki z Biblioteki Narodowej Donata Rams i Joanna Ważyńska. - To, co udało nam się wyciągnąć, to destrukt. Od razu widać, że jest autentyczny, bo nie sposób podrobić papieru tak zniszczonego wilgocią i upływem czasu - przekonuje Donata Rams. - Jednak tego, jaką treść kryje, nie wiemy.
- Gdybyśmy próbowały papier rozłożyć, rozpadłby się nam w rękach. Jest to możliwe tylko w warunkach laboratoryjnych - uważają specjalistki.
Co można odkryć w butelce piwa?
- Wszystko zaczęło się od listu. Napisał do naszego muzeum mieszkaniec Radomia Edward Sputowski. Zrelacjonował rozmowę z sąsiadem Antonim Kilijankiem, który 70 lat temu ukrył butelkę w stodole domu rodziców w Kurozwękach - opowiada Michał Mackiewicz. Według Kilijanka porucznik Zygmunt Sanecki z 36. Pułku Piechoty broniącego Modlina po kapitulacji twierdzy, a przed wymarszem do obozu jenieckiego, przekazał ważny dokument swemu krajanowi z Kurozwęk (koło Kielc), szeregowemu Stanisławowi Chojnie. Wydał mu rozkaz przekazania papieru rodzinie i ukrycia go. Chojna przekazał dokument siostrze porucznika. Ta wepchnęła go do butelki, którą zatkała zwitkiem gazety i nakazała 13-letniemu synowi Antoniemu Kilijankowi ukrycie przesyłki. Pan Antoni zakopał butelkę w rogu stodoły.
Butelka odkopania została we wrześniu tego roku. Nie obyło się bez problemów. Posesja od dawna jest opuszczona. Po stodole nie pozostało ani śladu. - Na miejscu załamaliśmy się. Ale obok trwała budowa. Poprosiliśmy operatora koparki, by nam pomógł. Delikatnie łopatą koparki zdejmował ziemię. Efektów nie było. I gdy bliscy byliśmy rezygnacji, błysnęła butelka - relacjonuje kustosz Muzeum Wojska Polskiego.
Nie czuje rozczarowania, że dokumentu nie dało się odczytać. - Może to nie jest akt kapitulacji. Ale to bez znaczenia. Ważne, że odnaleźliśmy dokument związany z obroną Modlina. A przecież dziś tę nazwę wymieniamy jednym tchem wraz z innymi bitwami września 1939 r.: Westerplatte, Bzurą czy Kockiem.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
-
Pamięć bohaterów zamknięta w butelce po piwie
krzysztofczyz
31.10.09, 09:05
To znaczy, że go nie odczytają? Przecież chyba są jakieś metody wzmacniania takiego starego papieru.»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


