Po inauguracji festiwalu Street Art Doping

Karolina Pruchniewska, ksz
27.06.2009 aktualizacja: 2009-06-27 00:40
A A A Drukuj
Festiwal Street Art Doping mat.prom.
  • Inauguracja festiwalu Street Art Doping
  • Inauguracja festiwalu Street Art Doping
  • Inauguracja festiwalu Street Art Doping
  • Inauguracja festiwalu Street Art Doping
Inauguracja festiwalu Street Art Doping zakończona sukcesem: artystycznym, estetycznym i towarzyskim. Malowaliśmy od piątku do niedzieli. Warunki atmosferyczne były nam niestraszne, ponieważ siedzieliśmy sobie pod Mostem, gdzie przed deszczem chowali się różni spacerowicze.
ZOBACZ TAKŻE

Street Art Doping to akcja, która zmieni nieco oblicze miasta i spojrzenie na graffiti. Chcemy ożywić szarobure brudne ściany, chcemy dodać Warszawie kolorów, chcemy mieć sztukę na wyciągnięcie ręki. I zrobimy to!



Tych, którzy nie wiedzieli o akcji, przyciągnął do nas właśnie ten azyl. Niektórzy z nich już u nas zostali. Nic dziwnego: sucho, leżaczki, piaseczek - klimat podmostowej plaży!

Piotr Janowczyk, autor kompozycji malarskiej, naniósł na filary mostu w czwartek wieczorem kontury postaci, które w ciągu rozwijającego się weekendu i kolejnych godzin wyłaniały się coraz wyraźniej z plam czerni i bieli: Henry Ford, Marlon Brando, Nicolas Cage, agent Cooper (Miasteczko Twin Peaks), Jack Nicholson i Zbyszek Cybulski - filary światowego kina na filarach Mostu Łazienkowskiego.

Bawiliśmy się świetnie: dużo śmiechu, poznaliśmy wielu nowych ludzi, świetna muzyka towarzysząca wydarzeniu. Ponieważ malowanie po takich dużych filarach nie jest prostą sprawą, podzieliliśmy się - bez żadnych grafików - na dyżury i sami chwyciliśmy pędzle w dłoń, pomagając Piotrowi wypełniać kontury postaci. Kiedy jedni tracili siły, inni płynnie przychodzili z pomocą i zastępowali zmęczonych. Oczywiście, te bardziej skomplikowane artystycznie elementy, jak np. wężowa kurtka Nicolasa Cage'a czy okulary Zbyszka Cybulskiego, były wykonywane przez Mistrza Janowczyka.

Całość wydarzenia podsumowały w niedzielę wizualizacje rzucane na zwieńczenie mostu i filary.

Wszystko wyszło super. No, może poza jedną kwestią. Damska część CITYDOPING stworzyła kobiecy front, wspólnie z przesympatyczną dyrektor ZDM, panią Grażyną Lendzion, który postanowił, że podczas przyszłorocznej odsłony festiwalu wymalujemy filmowe postaci kobiece!

A oto parę słów podziękowań od Piotra Janowczyka.

Autor po trzech dniach "zmartwychwstał" i śle podziękowania dla:

- wszystkich, którzy dzielnie pomagali przy malowaniu filarów i cierpliwie odpowiadali na dziwne pytania dziennikarzy. Zwłaszcza studentom i absolwentom grafiki: Michałowi, Adzie i Robertowi,

- Citydopingowców, którzy ofiarnie czekając, składając rusztowania, dowożąc prowiant, wycinając szablony, od świtu do świtu stali na posterunku. W szczególności zaś Marcinowi, Karolinie, Marlenie, Kasi i Mamie małej ospy,

- Piotrowi z "Ja Wisła" za pomoc przy przenoszeniu szkicu na ścianę,

- Klanowi Wiechowskich: Marcinowi za jego błękitny, grający, miksujący, dymiący shishą i grillujący campingowy Volkswagen Westfalia który stał się absolutną maskotką imprezy \ Jurkowi za obecność i magnetyzm którym ściągnął liczną grupę fanów \ Bubie za wyśrubowanie atmosfery streetowej, muzą, miksem i bitwą freestylową,

- Reporterowi Dawidowi, który przyszedł żeby zrobić "kilka zdjęć" a został na całe trzy dni dokumentując całe wydarzenie,

- Jankowi Wężowi z Łódzkiej Filmówki za obiecany klip na który czekamy,

- Jagodzie za kamerkę, operatora i zaangażowanie,

- Choreograf Ani Piotrowskiej i teatrowi tańca Mufmi za Atak Przestrzeni,

- Panom mundurowym z Policji Rzecznej za ich zainteresowanie dla sztuki,

- Wszystkim, którzy przybyli, pomogli, piknikowali i wspierali,

- oraz kapitanowi nadwiślańskiej barki, który trzy dni naszego malowania podsumował krótkim: "podoba się mi..."

Wielkie Dzięki i uściski dla wszystkich - Piotr



Podziel się