Wielbłądy i owce przeszły dziś przez Starówkę [zdjęcia]
03.01.2010
aktualizacja: 2010-01-03 20:47
Średniowieczne sztandary, konie, wielbłądy, stado owiec i nieprzebrane tłumy. W niedzielę przez Starówkę po raz drugi przeszedł Orszak Trzech Króli. Nawet Dzieciątko oczekujące w żłóbku na Rynku Nowego Miasta było prawdziwe
ZOBACZ TAKŻE
- Kulturalny rozkład jazdy na 2010 rok (01-01-10, 17:56)
- Sylwester: Tak się bawiła Warszawa [zdjęcia i wideo] (01-01-10, 13:37)
- W niedzielę 10 stycznia osiemnasty finał WOŚP (02-01-10, 09:00)
- Święto Trzech Króli: Zbyt ruchome szopki (06-01-10, 00:00)
- Na Chłodnej wielokropkowi odpadł nawias (02-01-10, 08:00)
SERWISY
- W naszym mieście tworzy się nowa tradycja ulicznych jasełek - cieszył się metropolita warszawski, arcybiskup Kazimierz Nycz, który tuż przed południem przemówił do kilku tysięcy warszawiaków spod kolumny Zygmunta.
Dodajmy, że to tradycja całkiem nieświecka i pełna uroku, a wymyślili ją rodzice uczniów niepublicznej szkoły dla chłopców Żagle w Międzylesiu prowadzonej przez stowarzyszenie Sternik.
Na ponad godzinę w ściskającym mrozie Stare i Nowe Miasto przypominało gorące miasteczka włoskie lub hiszpańskie. A idący w orszaku metropolita warszawski jak dobry baca z Podhala ubrany był w białą góralska baranicę. Wśród zebranych rozdano 9 tys. papierowych koron i 7 tys. śpiewników z kolędami. Arcybiskup odmówił "Anioł Pański". Z głośników popłynęły też fragmenty nagranych przemówień Jana Pawła II.
Nie wszyscy jednak poszli za Orszakiem. - Jest strasznie zimno, a ja mieszkam w Australii - tłumaczyła pani Izabella, która z koroną w ręku schroniła się przed mrozem w kawiarni przy placu Zamkowym
Gdy zegar na zamkowej wieży wybił godzinę 12, kolorowy pochód przy wtórze kolęd ruszył Świętojańską. Otwierał go pasterz z bajecznie kolorową Gwiazdą. Dalej szarość dnia ożywiały barwne uniformy orszaków trzech monarchów: Kacpra reprezentującego Europę, Melchiora z Azji i Baltazara z Afryki. Dwaj pierwsi królowie jechali na koniach, trzeci dosiadł wielbłąda.
W roli dworzan wystąpiło 280 chłopców ze szkoły Żagle. Poddani Kacpra mieli czerwone płaszcze i miecze u pasa. Dworzanie Melchiora byli w zielonych opończach i dalekowschodnich kapeluszach. Poddani Baltazara włożyli turbany i niebieskie płaszcze. Nad ich głowami powiewały sztandary. W jasełka aktywnie włączyli się rodzice chłopców. Na trasie pochodu odegrali kilka scen. Na Rynku Staromiejskim zasiadł król Herod. Na widok idących tłumów ryczał: - Zostańcie u mnie! To ja jestem prawdziwym królem tej ziemi! Oddajcie mi pokłon!
Za Barbakanem rozegrała się dramatyczna walka aniołów z diabłami. Strzelały petardy, płonęły race, dymiły świece dymne. Przebrane za aniołów mamy uczniów pokazywały dobrą drogę do Betlejem. Usmaleni ojcowie kierowali na manowce.
- Domowe role się odwróciły - żartował grający diabła Paweł Kowalczyk, tata idącego w orszaku Michała z I b.
Z dobrej drogi uczestników orszaku próbowała też zawrócić Barbara Peplińska, która rozdawała słodkie krówki.
- Odejdź, kobieto! - odepchnął ja Kacper.
Pochód doszedł wreszcie do Rynku Nowego Miasta, gdzie na scenie czekała już Święta Rodzina. W tej roli wystąpili państwo Monika i Dariusz Chilewiczowie. Małego Jezusa zagrał ich ośmiomiesięczny syn Bernard. Trzej królowie oddali mu pokłon. Potem zagrała góralska kapela i zaczął się Rodzinny Festiwal Kolęd.
- W zeszłym roku Orszak Trzech Króli zgromadził blisko dziesięć tysięcy osób. Teraz było więcej - ocenił Andrzej Zawiślak ze Stowarzyszenia Rodziców Szkoły "Żagle", które zorganizowało jasełka wspólnie z Centrum Myśli Jana Pawła II i Fundacją Świętego Mikołaja. Przy okazji pochodu organizatorzy zbierali pieniądze na rodzinne domy dziecka.
Dodajmy, że to tradycja całkiem nieświecka i pełna uroku, a wymyślili ją rodzice uczniów niepublicznej szkoły dla chłopców Żagle w Międzylesiu prowadzonej przez stowarzyszenie Sternik.
Na ponad godzinę w ściskającym mrozie Stare i Nowe Miasto przypominało gorące miasteczka włoskie lub hiszpańskie. A idący w orszaku metropolita warszawski jak dobry baca z Podhala ubrany był w białą góralska baranicę. Wśród zebranych rozdano 9 tys. papierowych koron i 7 tys. śpiewników z kolędami. Arcybiskup odmówił "Anioł Pański". Z głośników popłynęły też fragmenty nagranych przemówień Jana Pawła II.
Nie wszyscy jednak poszli za Orszakiem. - Jest strasznie zimno, a ja mieszkam w Australii - tłumaczyła pani Izabella, która z koroną w ręku schroniła się przed mrozem w kawiarni przy placu Zamkowym
Gdy zegar na zamkowej wieży wybił godzinę 12, kolorowy pochód przy wtórze kolęd ruszył Świętojańską. Otwierał go pasterz z bajecznie kolorową Gwiazdą. Dalej szarość dnia ożywiały barwne uniformy orszaków trzech monarchów: Kacpra reprezentującego Europę, Melchiora z Azji i Baltazara z Afryki. Dwaj pierwsi królowie jechali na koniach, trzeci dosiadł wielbłąda.
W roli dworzan wystąpiło 280 chłopców ze szkoły Żagle. Poddani Kacpra mieli czerwone płaszcze i miecze u pasa. Dworzanie Melchiora byli w zielonych opończach i dalekowschodnich kapeluszach. Poddani Baltazara włożyli turbany i niebieskie płaszcze. Nad ich głowami powiewały sztandary. W jasełka aktywnie włączyli się rodzice chłopców. Na trasie pochodu odegrali kilka scen. Na Rynku Staromiejskim zasiadł król Herod. Na widok idących tłumów ryczał: - Zostańcie u mnie! To ja jestem prawdziwym królem tej ziemi! Oddajcie mi pokłon!
Za Barbakanem rozegrała się dramatyczna walka aniołów z diabłami. Strzelały petardy, płonęły race, dymiły świece dymne. Przebrane za aniołów mamy uczniów pokazywały dobrą drogę do Betlejem. Usmaleni ojcowie kierowali na manowce.
- Domowe role się odwróciły - żartował grający diabła Paweł Kowalczyk, tata idącego w orszaku Michała z I b.
Z dobrej drogi uczestników orszaku próbowała też zawrócić Barbara Peplińska, która rozdawała słodkie krówki.
- Odejdź, kobieto! - odepchnął ja Kacper.
Pochód doszedł wreszcie do Rynku Nowego Miasta, gdzie na scenie czekała już Święta Rodzina. W tej roli wystąpili państwo Monika i Dariusz Chilewiczowie. Małego Jezusa zagrał ich ośmiomiesięczny syn Bernard. Trzej królowie oddali mu pokłon. Potem zagrała góralska kapela i zaczął się Rodzinny Festiwal Kolęd.
- W zeszłym roku Orszak Trzech Króli zgromadził blisko dziesięć tysięcy osób. Teraz było więcej - ocenił Andrzej Zawiślak ze Stowarzyszenia Rodziców Szkoły "Żagle", które zorganizowało jasełka wspólnie z Centrum Myśli Jana Pawła II i Fundacją Świętego Mikołaja. Przy okazji pochodu organizatorzy zbierali pieniądze na rodzinne domy dziecka.
Przeczytaj także: Taki był Sylwester w Warszawie!
-
Powstała nowa świecka tradycja
kain_brat_abla
03.01.10, 19:07
Na początku nie było niczego.I Bóg rzekł: niech będzie światłość.Dalej nie było niczego, ale było to lepiej widać.»
-
Wielbłądy, owce i ja
margala
03.01.10, 21:58
Podobała mi się ta impreza.Moim dzieciom jeszcze bardziej.Brawa dla organizatorów.PozdrawiaM.»
-
Ale była fajna manifa!!!
yadzkaa
04.01.10, 12:56
Gratuluje organizatorom! Na przyszly rok zycze uczestnikom wiecej zapalu wspiewaniu. Wszystkim chrzescijanskim i niechrzescijanskim podatnikom zycze wolnego swietaTrzech Króli, żeby za rok »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]









