Gazeta.pl > Warszawa >  Spacerowniki 2008

Spacery dla mamy i taty

***, 2008-04-11 Klimatyczne ulice i zielone skwerki Starego Mokotowa. Widok jak z kurortu, czyli plaża nad Jeziorkiem Czerniakowskim. Ocienione starymi drzewami bulrwary na Powiślu. Wspaniały plac zabaw z Parku Żeromskiego. Drodzy rodzice! Wybierzcie się ze swoimi dziećmi na spacer, bo przyszła wiosna i Warszawa pięknieje z dnia na dzień. Mamy z fundacji MaMa proponują Wam pięć spacerów po naszym mieście (po Powiślu, Żoliborzu, Sadybie, Mokotowie i Ochocie), na które możecie zabrać także dzieci w wózku. Opisują ciekawe obiekty architektury, przypominają historyczne anegdoty, ale i polecają miejsca, które warto odwiedzić z dzieckiem. Tak oswojone miasto nadaje się na niezapomniany spacer. Dobrej zabawy!

Stara Ochota - Szczęśliwice - Pole Mokotowskie

Do rozwoju Ochoty, która swoją nazwę wywodzi od karczmy u zbiegu Grójeckiej i Kaliskiej, przyczyniło się powstanie Filtrów w drugiej połowie XIX w. i budowa Szpitala Dzieciątka Jezus przy ul. Lindleya w 1901 r. W dwudziestoleciu międzywojennym osiedliło się tu wielu mieszkańców. Nadal powstaje tu sporo nowych osiedli i pojedynczych domów. Wprowadzają się do nich głównie młodzi ludzie. Swoje dzieci mogą wysłać do dwóch żłobków, 21 przedszkoli i 29 szkół. A co z czasem wolnym? Na Ochocie jest kilka urokliwych miejsc przyjaznych rodzicom i dzieciom.

Stary Żoliborz - Bielany

Spacer możemy zacząć na dowolnym placu starego Żoliborza i modyfikować trasę według uznania. To żadna różnica, w którą pójdziemy stronę. Stary Żoliborz ma niepowtarzalny klimat. Na każdym kroku stykamy się tu z historią, odnajdujemy pamiątkowe tablice, pomniki, dziury po kulach w murach domów. Gdy odejdziemy w bok od głównych ulic, znajdziemy się nagle w innym świecie. Łatwo zapomnieć, że jesteśmy w Warszawie. Jest tu spokojnie i cicho, zielono i bardzo klimatycznie. Jedyne, co pozostawia do życzenia, to krzywe chodniki i wysokie krawężniki.

Sadyba - Czerniaków

Sadyba kojarzy się z centrum handlowym i trójwymiarowym kinem przy Powsińskiej. Tymczasem wystarczy odejść parę kroków od tej - jak mawiał nasz Antoś - „hałaśnej” ulicy, by znaleźć się w innym mieście. A właściwie w małym miasteczku.

Stary Mokotów - Łazienki Królewskie

W czasach mojego dzieciństwa nikt nie myślał, jak ułatwić życie świeżo upieczonym rodzicom. Moja mama miała ważniejsze problemy na głowie (prozaiczne: zdobyć mleko, strategiczne: dotrzeć na ósme piętro z wózkiem, oseskiem i dwulatką, gdy znów zepsuje się winda), chodziłyśmy więc na spacery tam, gdzie było miło i ładnie, ale niekoniecznie wygodnie, bo takiego miejsca ze świecą trzeba było szukać.

Mariensztat - Powiśle

Przemierzałam tę trasę wielokrotnie i w rozmaitych wariantach. Już jako mama wracałam tu z moją kilkumiesięczną córeczką do atmosfery czasów studenckich, bliskości biblioteki, księgarni i ulubionej kawy. Okolice kampusu były wymarzonym miejscem spotkań z bliskimi, którzy pracują na Uniwersytecie Warszawskim.